środa, 18 stycznia 2012

Sandplay therapy

Piaskownica terapeutyczna - wanna piaskowa

Metoda Terapii w Piaskownicy jest znaną od ok. 100 lat metodą psychoterapii. Carl Gustaw Jung stosował elementy  Sandplay od 1912 r. odkrywając stopniowo terapeutyczną rolę zabawy w piasku. W Wielkiej Brytanii Dr Margaret Lowenfeld jako pierwsza zastosowała zabawę w piaskownicy jako metodę terapeutyczną w leczeniu psychiatrycznym dzieci i młodzieży już w 1928 r. Nazwała ją „grą światów”.  Szwajcarka - Dora Kalff  rozpoczęła współpracę z Lowenfeld w Londynie w 1956. Gdy Kalff powróciła do Szwajcarii, zaczęła stosować technikę Lowenfeld w ramach własnej praktyki. Połączyła ją z teoriami analizy C.G. Junga i stworzyła własną metodę, którą nazwała „sandplay” (zabawa w piasku).

Ach znów ta teoria...ale wybaczcie - będziecie wiedzieć skąd to wytrzasnęłam :)
Tak wygląda piaskownica wykorzystywana w psychoterapii:


Według Dory Kalff, Weinrib  i Ryce-Menuhin,  interakcja z piaskiem, wodą i figurkami jaka ma miejsce podczas sesji Sandplay pozwala dotrzeć do swoich emocji, nieświadomości i dać im wyraz poprzez stworzenie obrazu w piaskownicy.

Metoda ta, została zaadaptowana dla potrzeb dzieci przedszkolnych, szkolnych, nastolatków a nawet osób w podeszłym wieku. Jest niezwykle przyjemna i dostarcza wielu pozytywnych doznań. Wiele firm robiących "biznes" na szkołach i przedszkolach ma w swojej ofercie takie piaskownice. Nazwa piaskownica terapeutyczna moim zdaniem nie jest już wtedy trafiona. Spotkałam się jeszcze z określeniem wanna piaskowa. Bez względu na nazwę wyglądają podobnie:


Piękna prawda? To, co różni ją od terapeutycznej to szklane dno i niższe brzegi oraz zestaw akcesoriów do tworzenia wzorów. Pomyślałam sobie, że warto spróbować dostarczać dłoniom Julka jak największą ilość bodźców. Chciałam, żeby te moje kochane łapki w końcu się otworzyły i zaczęły poznawać świat. Doznałam lekkiego szoku kiedy zobaczyłam cenę na stronach internetowych - od 300 do nawet 600 złotych. Wiem, że chodzi o bezpieczeństwo, jakość i wykonanie...ale dla mnie to już lekka przesada.

Raaany Julkowy Tatuś obiecał pomoc, więc jedna wyprawa do Castoramy i kupiliśmy dwie deski na brzegi piaskownicy, pleksi na dno piaskownicy i uchwyty do szafek :D koszt wyniósł około 60 złotych :D
Położyliśmy małego spać i skleciliśmy nasze cudeńko. Brzegi są specjalnie wyższe, bo Julcio był jeszcze malutki (cały mieścił się w piaskownicy) przykręciliśmy pleksi i uchwyty - ale byliśmy zaskoczeni efektem! Julek korzysta już z niej ponad rok i myślę, że nigdy mu się nie znudzi. Do piaskownicy wsypaliśmy drobniutką kaszę mannę, ale mamy też specjalny piasek kupiony w "Nowej Szkole" Kasza manna jednak wygrała, bo Julek lubi sobie od czasu do czasu umoczyć w piaskownicy herbatniczka :P
A oto i nasza piaskownica:

Ćwiczeń jest cała masa - nie chodzi o to, by zrobić piaskownicę, dać ją dziecku a po jakimś czasie wynieść do piwnicy...

Zaczynamy od swobodnej zabawy, dotykania łapkami. Pokazujemy maluchowi w jaki sposób zostawiać na piasku ślady. Podkładamy pod spód różne kolorowe kartony. Dzięki temu maluszek odgarniając piasek za każdym razem widzi jakąś niespodziankę.
Po swobodnej zabawie przychodzi czas na rysowanie określonych kształtów. Ja wykorzystałam ją do ilustrowania wierszyków  - rysowałam Julkowi np. kotka, słońce, wodę...


Następnie dziecko może powtarzać to, co my rysujemy w piasku. Zaczynamy od prostych linii w różnych kierunkach, potem wprowadzamy łuki, by po jakimś czasie próbować zamknąć jakiś obszar przygotowując małe rączki do kreślenia kół.
Kolejna zabawa - dziecko ma dokończyć za nas obrazek. Dorysowuje oczy, ogonek...
Starszemu dziecku dostarczamy zestaw kart z ćwiczeniami grafomotorycznymi, które trzeba narysować w piaskownicy.
Do tego wiele zadań związanych z zagarnianiem, przesypywaniem, nasypywaniem, przesiewaniem, nabieraniem piasku rękoma lub przy pomocy narzędzi.
Przy piaskownicy muszą być dostępne różne przedmioty przeznaczone do zabawy w niej - łopatki, łyżki, kubeczki, sitka, grzebienie, wałki fakturowe, stemple, piłeczki jeżyki i co tam wam jeszcze przyjdzie do głowy.
To nasz zestawik, który ciągle zmieniamy i uzupełniamy:
A to niektóre tylko efekty (pod piaskownicę podłożyłam kolorowe kartony)









Na koniec dla starszaka - kreślenie szlaczków literopodobnych i liter paluszkiem a także patyczkiem lub pędzelkiem. Uzupełnieniem mogą być szorstkie literki - Sandpaper letters, o których więcej przeczytacie tutaj.



To już różne zdjęcia z naszych zabaw z piaskownicą:
















Terapia w Piaskownicy jest skuteczna we wsparciu pedagogicznym dzieci z trudnościami w uczeniu się. Dzieci doświadczające ich czują się sfrustrowane i tracą motywację do nauki, mają niską samoocenę a w efekcie często stają się agresywne. W Australii obecnie na szeroką skalę prowadzi się terapię metodą Sandplay dzieci z trudnościami w uczeniu się, ze szczególnym uwzględnieniem trudności w nauce czytania. W Polsce ta metoda ma zastosowanie w pracy z dziećmi z problemami w nauce, z afazją, pooperacyjnymi trudnościami w ekspresji werbalnej. Rozwija kreatywność i pobudza wyobraźnię, wzmacnia odporność emocjonalną, rozwija wrażliwość, pozwala przezwyciężać trudności rozwojowe, pozwala odreagować emocje.
Zabawa w piasku stanowi niezastąpione ćwiczenie pozwalające na doskonalenie sprawności manualnej, koordynacji wzrokowo ruchowej oraz wypracowanie płynności ruchów dłoni wpływające na lepsze przygotowanie do nauki pisania - o rozwoju manualnym więcej tutaj.

Mam w planach stworzenie zestawu kart grafomotorycznych do piaskownicy, o efektach na pewno Was poinformuję!





więcej na temat terapii w piaskownicy znajdziecie:
TUTAJ
TUTAJ
TUTAJ
TUTAJ
TUTAJ

wtorek, 17 stycznia 2012

Ręka, noga, mózg na ścianie, oko na widelcu :)

Nasza wizyta u neurologa...
Idę pełna nadziei, że to właśnie tutaj nam wreszcie pomogą a tu pada pierwsze pytanie:
- Wyskubuje paproszki z dywanu?
Myślę sobie, następna wariatka - gdzie w tym kraju podziali się lekarze???

zaleciła rehabilitację...

Po jakimś dłuższym czasie znów trafiamy do gabinetu a ja już od progu krzyczę:
- Pani doktor! Wyskubuje paproszki z dywanu!!!
Pomyślała sobie pewnie, następna wariatka - gdzie w tym kraju podziały się normalne matki???


Rozwój manualny
to nie wszystko, co rozwija twoje dziecko podczas rysowania, kolorowania, wydzierania i różnych zabaw z masami plastycznymi. Takie manipulacje wpływają na rozwój umysłowy malucha - a wraz  z nim - ROZWÓJ MOWY.
Stymulacja dłoni pobudza w mózgu bezpośrednio ośrodek odpowiedzialny za dłonie, a pośrednio ośrodek ruchowy mowy, który z nim sąsiaduje. Dowodem na istnienie tak ścisłego połączenia jest nasza gestykulacja podczas mówienia, wytykanie przez maluchy języka podczas rysowania, no i moje drogie panie - która z was maluje rzęsy z zamkniętą buzią???
Warto pracować nad sprawnością rąk u każdego dziecka, ale tam gdzie są problemy z rozwojem mowy szczególnie.
Z obserwacji wynika, że te dzieci, które lubią działalność manualną (lepienie, rysowanie, nawlekanie, wycinanie, układanie drobnych elementów) mają również niezwykle rozwiniętą sferę mowy. Nie chodzi tutaj tylko o tempo nabywania tej umiejętności ale o zasób słownictwa, płynność wypowiedzi i rozumienie pojęć. W wyniku tych obserwacji zaczęto wprowadzać intensywną terapię ręki w celu usprawnienia mowy u dzieci z różnymi problemami w tym zakresie.
Niestety wielu rodziców, nauczycieli a nawet logopedów nie dostrzega tej wielkiej zależności. Rodzice denerwują się, że dzieci za dużo w przedszkolu rysują zamiast UCZYĆ SIĘ czegoś pożytecznego. Blok i kredki zastąpiły w domu kolorowanki komputerowe –  Nie mówiąc już o całodziennym przesiadywaniu przed telewizorem lub grami...

Warto obserwować rozwój dłoni u swoich pociech, to jak zmienia się ich chwyt, jak doskonalą się ruchy, zwiększa się precyzja.
Usprawnianie tzw. małej motoryki polega na ćwiczeniu precyzyjnych ruchów dłoni i palców, jak również dostarczaniu wrażeń dotykowych i poznawaniu dzięki nim różnych kształtów, struktur materiałów oraz nabywaniu umiejętności ich rozróżniania. Ale przede wszystkim służy do osiągnięcia samodzielności w podstawowych czynnościach życia codziennego.
Poza tym ręka jako narząd odpowiedzialna jest za wiele funkcji w naszym ciele. Na poniższych schematach można zobaczyć, jak wiele sfer można pobudzać i rozwijać nawet o tym nie wiedząc:

Zadziwiające, prawda?
Tak naprawdę mowa u Julianka ruszyła właśnie po terapii ręki. Już wam pisałam, że to co u naszego bąbla niepokoiło, to wysoko podniesione barki (chowanie szyi), przez co ręce ustawiały się kciukami do dołu. Uniemożliwia to rozwój prawidłowego chwytu. dłonie praktycznie cały czas zaciśnięte w pięści i do tego schowany kciuk. Jeśli dodamy do tego bardzo niskie napięcie mięśniowe i nadwrażliwość dotykową mamy taki koktajl uniemożliwiający maluchowi rozwój.


Tych, którzy dokładniej chcą poznać rozwój chwytu maluszka odsyłam tutaj.
A w telegraficznym skrócie wygląda to tak, że kluczowe znaczenie w rozwoju zdolności manipulacyjnych mają:

chwyt dłoniowy (5 miesiąc życia);
chwyt boczny, „nożycowy” (8 miesiąc życia), oraz
chwyt opuszkowy, „pęsetowy” (12 miesiąc życia).

W następnych latach życia dziecka coraz bardziej udoskonalają się swobodne i niezależne ruchy palców, a tym samym zwiększa się ruchomość łuku śródręcza i doskonali chwyt.

Wiedza o etapach rozwoju chwytu u dziecka pozwala dość wcześnie wykryć, że coś jest nie tak. (Ogólnie przyjmuje się, że opóźnienie o 3 miesiące w stosunku do wieku metrykalnego powinno być skonsultowane z lekarzem) Wczesna interwencja pozwala na pełne nabycie sprawności małym rączkom. W następnych latach różnica między rehabilitowanym dzieckiem a dzieckiem w pełni zdrowym będzie niezauważalna. Jeśli jednak pracę zaczniemy w przedszkolu, wiele nieprawidłowości będzie już utrwalonych. Maluch nauczy się "po swojemu" trzymać kredkę, czy łyżkę i choćbyśmy stawali na rzęsach to wykorzystywany przez kilka lat wzorzec będzie nie do oduczenia.

Jeśli wasz maluch mało mówi, jak na swój wiek lub ma problemy z wymawianiem różnych głosek przyjrzyjcie się jego funkcjonowaniu od strony rozwoju manualnego. Czasem praca nad "zupełnie niezwiązaną" z problemem sferą przynosi największe i zaskakujące efekty.

Zostawiam was z tym sosem teoretycznym...
Jutro samo gęste, czyli co zrobiłam z tą wiedzą, żeby naszemu robaczkowi pomóc...

Rozwój chwytu w pierwszym roku życia.

Troszkę dokładniej dla bardziej dociekliwych:

U niemowlęcia najpierw wykształcają się ruchy głowy, potem dopiero ruchy rąk zmierzające do chwytania przedmiotów i manipulowania nimi.

Ręce noworodka - niesprawne, niezbyt ruchliwe, mocno zaciśnięte w piąstki i maluch rzadko je otwiera. Obecny do końca 3 miesiąca odruch Moro - na nagły bodziec maluch rozrzuca ręce na boki i otwiera dłonie, a potem znów przywodzi je do siebie, tak jakby coś obejmował. dziecko silnie zaciska dłonie na przedmiotach - odruch chwytny, nie próbuje niczego samodzielnie chwytać.

W drugim miesiącu życia ręce coraz częściej wykonują gwałtowne ruchy. Dziecko ruchami przypadkowymi może zaczepiać przedmiot rączką, zatrzymywać na nim swój wzrok, a dłonie zaczynają się samoistnie otwierać, choć trwa to jeszcze bardzo krótko.

W trzecim miesiącu życia dłonie dość często otwierają się, a coraz rzadziej zamykają w piąstki. Dziecko nie potrafi chwytać, ale włożony w dłonie przedmiot zdolne jest przez chwilę utrzymać. Nie bierze jeszcze samodzielnie zawieszonej zabawki, nie sięga po nią, ale przypadkowo potrącając uczy się wyciągania rąk do przedmiotu. Chwytanie to umiejętność poruszania odpowiednimi mięśniami, a ręka ma ich wiele. Dziecko obserwuje własne ruchy, wyciąga ręce przed siebie, odwraca je, otwiera i zamyka, porusza przedmioty. To pierwszy krok w rozwoju koordynacji oko - ręka.

W trzecim i czwartym miesiącu życia niemowlę potrafi nadal tylko przez krótki czas utrzymać włożony mu do ręki przedmiot. Najmocniej trzyma palec środkowy, serdeczny i mały, zaś kciuk i palec wskazujący nie biorą udziału w utrzymaniu przedmiotu w dłoni.
Czteromiesięczne niemowlę zdolne jest chwytać zabawkę oburącz i oglądać ją. Wszystkie przedmioty bierze do buzi. Około 4 - 5 miesiąca życia, z chwilą wygaśnięcia odruchu chwytnego, rozpoczyna się bardzo długi okres kształtowania się chwytu dowolnego (kontrolowanego), polegający na świadomym ruchu wyciągania ręki w kierunku przedmiotu - w leżeniu na brzuchu i na plecach. W tych pozycjach oraz w późniejszych (czworakowanie, siad, stanie) prawidłowy ruch sięgania po coś jest uzależniony od dobrej kontroli ustawienia głowy.

W wieku pięciu miesięcy niemowlę na widok zabawki samo wyciąga ręce i usiłuje ją chwycić. Są to jeszcze nieudolne ruchy, bo rączki poruszają się niepewnie, dotykają przedmiotu i opadają, by znów skierować się ku zabawce. Nie powinniśmy wówczas spieszyć się z pomocą, bowiem ćwiczenie kolejnych prób złapania zabawki już staje się doskonałą zabawą, która może jednocześnie uczyć wytrwałości.
Zabawki nie muszą być już zawieszane, wystarczy, że znajdują się w pobliżu dziecka. Dziecko chętnie chwyta dwie zabawki jednocześnie (do obu rąk), a ułożone na plecach wymachuje zabawką i zdolne jest przekładać ją z ręki do ręki, kiedy ją upuści usiłuje znaleźć (szuka wzrokiem i rękoma). Leżąc na brzuchu ogląda zabawkę i postukuje nią o podłoże. Pasja chwytania staje się bodźcem do tego także by pełzać, kłaść się, posuwać na pośladkach, a później kroczyć. W okresie tym niemowlę posługuje się chwytem określanym jako chwyt dłoniowy. Chwytają palce od II do V. zaś kciuk jest przywiedziony do trzymanego przedmiotu.

Do szóstego miesiąca życia posługuje się mniej więcej w jednakowy sposób obiema rączkami. Rzadko przejawia preferencje dla jednej z rąk. Wykorzystuje wszystkie swoje umiejętności, by zdobyć upragniony przedmiot. Po upływie pół roku dziecko zaczyna trzymać przedmioty podobnie jak dorośli i zdolne jest przeciwstawiać swój kciuk pozostałym palcom. Zabawka dla dziecka półrocznego jest interesująca tylko przez chwilę. Dziecko zadowala się tym, że ją chwyci, obejrzy, przełoży z ręki do ręki, possie, potrząśnie, postuka nią i odrzuci. Najbardziej charakterystyczne w tym okresie jest samo postukiwanie zabawką o siebie, podłoże, lub inny przedmiot znajdujący się w pobliżu.

Od szóstego miesiąca życia niemowlę opanowuje już chwyt promieniowo - dłoniowy. Charakteryzuje się on tym, że przy zgiętym nadal dłoniowo nadgarstku palce od II do V pchają trzymany przedmiot w kierunku opozycji kciuka i promieniowej strony dłoni. Dziecko czasami prostuje swój nadgarstek i wykonuje swoje pierwsze ruchy przywiedzenia i odwiedzenia kciuka.

Około 7 miesiąca życia można już zaobserwować charakterystyczne, choć jeszcze niezgrabne próby chwytu małych przedmiotów. Dziecko, chcąc chwycić np. maleńką piłkę, „grabi” ją do środka dłoni z przywiedzionym i zgiętym kciukiem oraz ze wszystkimi zgiętymi palcami (niekiedy prostuje II i III palec).
Pod koniec trzeciego kwartału dziecko coraz sprawniej manipuluje, potrafi dobrze chwytać i zaczyna fascynować się wyrzucaniem różnych przedmiotów. W treningu wyrzucania, który jest typowym rozwojowym zachowaniem ruchowym małego dziecka, możemy pomóc, cierpliwie podnosząc zabawki, aż samo zaprzestanie bawić się w ten sposób (okres ten nie trwa zbyt długo).

Około 8 miesiąca życia niemowlę posługuje się już chwytem promieniowo - palcowym, a przedmiot jest trzymany między dalszymi odcinkami palców od II do V a kciukiem znajdującym się w opozycji. Nadgarstek dziecka przyjmuje pozycję pośrednią i widoczna jest wyraźnie przestrzeń między trzymanym przedmiotem a dłonią dziecka. W okresie tym wspomniane swobodne ruchy przywodzenia i odwodzenia kciuka w stosunku do innych palców staje się coraz bardziej precyzyjne.. Umożliwia to dziecku chwytanie małych przedmiotów chwytem bocznym, tzw. „nożycowym”.

Dziewięciomiesięczne dziecko Następuje rozwój drobnych, subtelnych i coraz bardziej precyzyjnych ruchów dziecka. Zdolne jest do manipulacji różnymi przedmiotami. Kciuk staje się bardziej aktywny i pełni rolę ważnego instrumentu do poznawania dotykowego zróżnicowanych właściwości przedmiotów, m.in.: powierzchni, temperatury, kształtu, wielkości, faktury, itd.. Dziecko potrafi używać jednocześnie kciuka i palca wskazującego, zręcznie, ale dość mocno trzyma herbatnik, krusząc go. Potrafi już zbierać większe okruchy i wkładać je do ust. W 9 miesiącu życia następuje dalsze doskonalenie się chwytu promieniowo - palcowego. Rozwijają się także ruchy wyizolowane palca wskazującego, konieczne do opanowania chwytu opuszkowego. W prymitywnym chwycie opuszkowym pochwycony przez dziecko przedmiot znajduje się między brzuszną powierzchnią kciuka, zaś palce III, IV i V są wyprostowane.

W dziesiątym miesiącu życia, w wyniku ukształtowania się ruchów w coraz to dalszych odcinkach palców, niemowlę opanowuje chwyt opuszkowy, tzw. „pęsetkowy”. W chwycie tym kciuk wyraźnie przeciwstawia się pozostałym palcom (tzw. pełna opozycja kciuka), a palce III, IV, V są nieznacznie zgięte, by około 12 miesiąca życia, kiedy ukształtuje się doskonały chwyt opuszkowy, przyjąć pozycję całkowitego zgięcia. Umożliwia to trzymanie nawet bardzo małych przedmiotów między koniuszkami a nawet paznokciami palców.

Roczne dziecko chwyta przedmioty i manipuluje nimi pewnie i dość zręcznie, ale trzymanie przedmiotu w obu rękach nie jest jeszcze w pełni opanowane. Dziecko potrafi mazać kredkami po papierze, ustawiać rzędem klocki czy samochody, umie otworzyć pudełko i wyjąć to, co w jego obecności tam włożyliśmy, wyjmie także drobne przedmioty znajdujące się w małym pojemniczku. W tym czasie zaczyna się rozwijać tzw. inteligencja praktyczna, zwana manipulacyjną. Możemy zaobserwować jak dziecko zwinnie i zręcznie przysuwa oddaloną zabawkę, ciągnąc za koc, na którym leży. Niekiedy użyje innego przedmiotu, by przyciągnąć zabawkę (użyje sznurka, kija, innej zabawki, którą ma w zasięgu ręki).


powrót do Ręka, noga, mózg na ścianie, oko na widelcu

na podstawie: poradnik-logopedyczny.pl

piątek, 13 stycznia 2012

Jeśli nie rocznica, to co? Miesięcznica???

Ludzie, ludzie dajcie wody. Komu wody? Ani wody, bo Ania po emisji głosu leży koło drogi i ani tchnie... czyli właśnie wróciłam z zajęć :)

Dzisiaj mija dokładnie miesiąc od powstania pierwszego Raaany Julkowego wpisu. Jak już to kiedyś napisałam nie spodziewałam się, że będzie odwiedzał nas ktoś poza (zmuszonym siłą) tatusiem... A tu tyle Waszych miłych słów... i coraz większe grono Raaany Julkowych członków i członkiń (?)

photo by wujek OSA :)

Cmokam was w czółko za każde ze 162 - LUBIĘ TO na LaDivie i za każde z tych 2621 wejść!
Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia i obiecuję, że kiedy sesja się skończy uraczę Was naszymi nowymi sposobami na nudę.

Trzymajcie kciuki - zwłaszcza za niedzielną AUDIOLOGIĘ, która śnić mi się będzie po nocach jeszcze dłuuuugi czas :P

Dzisiaj są też urodziny mojej kochanej mamusi. Dlatego składamy jej jeszcze raz bardzo Raaany Julkowe życzenia.
Ponieważ babcia też ma sesję, to trzymamy kciuki za wszystkie zaliczenia i czekamy na te chwile, kiedy będziemy leżeć do góry brzuchami w wakacje!!!

Raaany Julek z Raaany Babcią :P

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Co mówi bocian, gdy żabę zjeść chce? Zabawy dźwiękonaśladowcze dla maluchów.

Onomatopeje są pierwszymi słowami dziecka, które w połączeniu z konkretną sytuacją są jego próbą kontaktów werbalnych z otoczeniem. Dziecko przechodzi tym ogromnym krokiem z okresu melodii, w którym gaworzyło do okresu wyrazu. Wyrazy dźwiękonaśladowcze są jednaj łatwiejsze do wymówienia i dzięki temu mogą stać się podstawową formą kontaktu dziecka z otoczeniem.
Nie chciałabym was zanudzić logopedycznym ględzeniem, więc wymienię tylko niektóre z bardzo licznych zalet używania w zabawach wyrazów dźwiękonaśladowczych:
  • wzmacniają, ubarwiają naszą wypowiedź - przekazują uczucia osoby mówiącej,
  • ćwiczą cały aparat mowy,napięcie mięśni i koordynacja
  • faza wydechu ulega wydłużeniu - przedłużamy dźwięki muuuu, meeee, beeeee, u uuuuu
  • kształcą słuch fonematyczny - dziecko uczy się odróżniać dźwięki, nawet te, różniące się jedną głoską: me-be oraz rozwijają pamięć słuchową. 
    głoska dźwięczna- bezdźwięczna: bzzzzzzzz (osa) - sssssss (wąż)
    głoska sycząca - szumiąca: ssssss(wąż) - szszszszszsz (wiatr)
    głoska twarda - zmiękczona: bum-bum (uderzanie) bi-biiiip (trąbienie)
    głoska przedniojęzykowa-tylnojęzykowa: ku-ku  gul-gul
  • wzmacniają siłę i natężenie głosu. Wzbogacają melodię wypowiedzi pomagają nadać im rytm i właściwą intonację.
Naszą przygodę z dźwiękami rozpoczęliśmy od książeczek dźwiękowych - ale z czasem brakowało nam urozmaicenia. Podczas moich zajęć podglądam, co się dzieje w gabinecie logopedycznym i moje oko zawiesiło się na wydawnictwie HARMONIA. Przeszperałam dawno nie odwiedzaną LITERĘ i odnalazłam coś, co na pewno wam się spodoba. (Pierwszą część, to ja chyba nawet widziałam u Antka i Kuby :)



Zagadki obrazkowo dźwiękowe - odgłosy przyrody (ok 30 zł) Do zestawu przepięknych fotografii dołączona jest płyta CD. Każde zadanie to zestaw trzech dźwięków. Zadaniem dziecka jest ułożyć fotografie w usłyszanej kolejności. Maluch wkłada obrazki do foliowych kieszonek. I teraz najlepsze!!! Odwracamy foliową koszulkę i sprawdzamy, czy dziecko dobrze wykonało zadanie. Na odwrocie zobaczymy duże zdjęcie związane z tematem zagadki - jeśli ze zdjęciem jest "coś nie tak" powtarzamy zadanie :)


A to już ULUBIONE ODGŁOSY PRZYRODY Julianka:


Mało nam było tych zabaw, więc zrobiłam Julkowi dźwiękonaśladowcze PUZZLE - coś podobnego widziałam w Harmonii - ale ilość obrazków jest zdecydowanie za duża, maleńkie elementy puzzli i na nich malutkie obrazki. Za dużo tego na raz jak dla 2-latka z temperamentem Julka :)








Zrobiłam więc duże 4 elementowe puzzle. Na razie pracujemy na 5 zestawach, co daje nam 20 zwierzątek z ich odgłosami. Kładziemy planszę ze zwierzakami przed dzieckiem, puzzle leżą obok, napisem do góry. Na początku bierzemy puzzel do ręki i pytamy: Kto robi.....? Maluch wskazuje paluszkiem i układamy puzzel napisem w dół. Po dopasowaniu odgłosów do wszystkich zwierząt otrzymujemy dużą ilustrację. Postarałam się, żeby na tych ilustracjach były zwierzątka z zadania. Jeszcze raz możecie ich poszukać.











Kolejny etap to naśladowanie odgłosów przez dziecko: to my wskazujemy pacem i pytamy Jak robi....? dziecko naśladuje odgłosy i układamy puzzle. Dziecko czytające ma jeszcze dodatkowe zadanie - odnaleźć właściwy napis. A starszakom proponuję zabawę z oryginalną pomocą wydawnictwa - trudniejsze zadanie na dłuższe posiedzenie :)

To reszta moich zestawów "przed" i "po"





































Do tego zestawu dołączyłam jeszcze proste fiszki: zwierzątko i odgłos. Na razie je oglądamy, ale w przyszłości zamierzam je rozciąć i zrobić dopasowywankę. Dobry moment pojawi się przy czytaniu sylab :)


Na koniec jeszcze nasze wierszyki, które wydrukowałam i czytam Julkowi w wolnej chwili. Staram się mieć zawsze obrazki z bohaterami rymowanki, żeby to nasze czytanie było ciekawsze :)

***

Wyrazy dźwiękonaśladowcze stosowane są przez logopedów w przypadkach opóźnionego rozwoju mowy.  O opóźnionym rozwoju mowy mówi się najczęściej wówczas, gdy określony etap rozwoju mowy dziecka nie pojawił się w czasie powszechnie uznanym za właściwy, tj. wystąpił później niż u rówieśników. Wiadomo jednak, że te granice są bardzo płynne i każde dziecko ma indywidualne tempo rozwoju.
Nie rezygnujemy więc z wizyt u wszelkich specjalistów - muszą oni wykluczyć np. wadę słuchu. Ale nie liczcie, że traficie na cudotwórców - Ja słyszałam takie zalecenia, że nóż się w kieszeni otwierał (moim hitem jest: proszę grać mu melodię na "cymbałkach" i prosić, żeby powtórzył)
Niestety problem z opóźnionym rozwojem mowy ma swoje głębsze podłoże  i zwykle współwystępuje z innymi nieprawidłowościami. U nas to było np. bardzo niskie napięcie mięśniowe, złe ustawienie dłoni, które hamowało rozwój manualny (wysoko uniesione barki i kciuk ustawiający się w dół zamiast do góry) A więc moi drodzy nie ma co czekać na cudowne olśnienie brzdąca tylko brać się do pracy :P
***

odgłosy zwierząt - dopasowywanka
zwierzęta domowe - puzzle
gospodarstwo - puzzle
gospodarstwo II - puzzle
nad stawem - puzzle
ptaki - puzzle
dżungla - puzzle
wierszyki z odgłosami
wierszyki z odgłosami II



niedziela, 8 stycznia 2012

I znów huraaaa :)

Ach, znów zmieniające się cyferki na liczniku bardzo mnie ucieszyły :) Przed chwilą licznik odwiedzin u Julka pokazał 2000. Jakoś nadal nie mogę w to uwierzyć :)

Bardzo dziękujemy za te odwiedzinki i z tej okazji szykujemy jakiś malutki post :) może jeszcze dzisiaj się uda. Udało mi się również dodać przycisk Lubię to - na dole każdego posta - to głosowanie na stronie LaDiva - licznik możecie zobaczyć pod użytkownikami strony.
Odwiedzajcie nas, czytajcie, głosujcie i piszcie w komentarzach swoje opinie :) Nie spodziewałam się ile radości daje dzielenie się tym wszystkim, co robimy z innymi - buziaki :*


U mnie nieprzerwanie panuje atmosfera sesji - straszne zaliczenia ze znienawidzonej audiologii potem surdologopedia, jąkanie i zaległa dyslalia - aż mi się nie chce myśleć. A do tego co tydzień 150 moich kochanych przedszkolaków i zdecydowanie bardziej ogarnięte "szkolniaki". Jakby tego było mało pokrywają mi się zjazdy logopedii z zajęciami, które prowadzę na uczelni - Istne szaleństwo... odliczam dni do wakacji i to trzyma mnie przy życiu :P

sobota, 7 stycznia 2012

MINI JUNGLE RACE

Ponieważ uwielbiam przerabiać gry tak, by przydały mi się w pracy stworzyłam, na bazie Jungle Speed swoją własną wersję - Gra przy okazji uczy angielskiego słownictwa wild animals i nadaje się dla nieco młodszych graczy niż Jungle Speed :) Jeśli nie uczycie jeszcze maluchów angielskiego to spokojnie możecie grać po polsku :)

Zasady gry opisane są  tutaj

W mojej wersji pominęłam kartę specjalną z kolorami - są tylko strzałki do środka i strzałki na zewnątrz. Zasady gry są identyczne jak w oryginale (trzeba tylko zorganizować sobie totem - może to być drewniany klocek. W wersji do druku zrobiłam kółeczko z napisem - jungle race - to jest naklejka na wasz totem :)


Jeśli zamierzacie grać w większym gronie grę należy wydrukować dwa razy, wtedy też będzie około 80 kart, jak w wersji oryginalnej. Każdy obrazek trzeba wyciąć i skleić z jego tyłem tak, by obrazki nam nie prześwitywały. No i ja oczywiście muszę zalaminować grę moim przedszkolakom, żeby przedłużyć jej życie.


Myślę, że MINI JUNGLE RACE spodoba się dzieciakom - znalazły się w niej dzikie zwierzęta prosto z bajek DISNEYA - spotkacie między innymi Melmana z Madagascaru i Baloo z księgi Dżungli. Każdą postać podpisałam imieniem dla ułatwienia życia rodzicom :)
Ponadto dla zwierzątek o charakterystycznych paskach, ciapkach, czy łuskach dodałam karty z tymi wzorami.
strzałki do środka - race wszyscy łapią za totem
strzałki na zewnątrz - na "trzy, cztery" wszyscy wykładają kartę:




Słownictwo:
giraffe, zebra, tiger, parrot, leopard, hippo, monkey, bear, elephant, snake, crocodile, lion, spots, stripes, feathers, flakes, race
Dodatkowo kartami możecie grać w memo.

Karty do Mini Jungle Race znajdziecie tutaj

marzec 2012 - testowałam grę na zajęciach w szkole - HIT - nie chcieli już nic innego robić :D kolejna pozycja do gier "nagród" za super wyniki :DDD

No to kochani weekend przed nami - drukować i GRAĆ!!! buziaki dla wszystkich, którzy wczoraj dzielnie walczyli w Jungle Speed :) jak wasze palce?

Jungle Speed

Po wczorajszej pasjonującej rozgrywce w Jungle Speed postanowiłam napisać co nieco o tej grze.


Jungle Speed to bardzo fajna łatwa gra towarzyska dla wszystkich. Liczy się w niej zręczność, spostrzegawczość i szybkość. Polecam też moją wersję gry dla młodszych graczy, przeznaczoną do nauki angielskiego słownictwa: MINI JUNGLE RACE

Wiek graczy: 7-99 (myślę, że młodsze bystrzaki też dadzą radę) od 2 do 20 graczy rozgrywka trwa 15-20 minut


Zawartość pudełka:

80 kart z symbolami w różnych kolorach, drewniany totem, woreczek do przechowywania i instrukcja

Producent:
REBEL

Gdzie kupić:
W każdym sklepie internetowym z grami. Ja ją kupiłam w GRALNI na terenie TESCO w Galerii Łódzkiej

Cena: 60 zł


Przebieg gry: opis gry pochodzi ze strony www.rebel.pl


Każdy z graczy dostaje karty, których musi się pozbyć podczas gry – aby to zrobić, trzeba w odpowiednim momencie złapać drewniany "totem". Jeśli gracz złapie go w złym momencie, albo w ogóle tego nie zrobi - będzie musiał wziąć karty od swoich przeciwników.
  • Totem postaw na środku stołu, uczestnicy zabawy siadają dookoła.
  • Rozdaj wszystkie karty uczestnikom, jeśli karty podzielą się nierówno - trudno, ktoś ma pecha ;)
  • Nie zaglądamy w karty, każdy kładzie swój stosik przed sobą, zakryty.
  • Każdy z graczy, po kolei, kładzie jedną kartę na stole, rysunkiem do góry. Każdą kolejną odsłanianą kartę kładzie na swojej wcześniej odsłoniętej karcie.
  • W momencie gdy na stole pojawi się druga taka sama karta (kolory się nie liczą, tylko kształty), właściciele takich samych kart mają pojedynek i muszą czym prędzej złapać za totem! Ważne: łapią tylko osoby przed którymi leżą identyczne karty, a nie wszyscy!
  • Osoba, która przegrała pojedynek wkłada pod zakryty stosik swoich kart swoje karty wyłożone i wyłożone karty przeciwnika. Tak, że wygrany nie ma przed sobą żadnych odsłoniętych kart, tylko stosik zakrytych.
  • Celem gry jest pozbycie się wszystkich kart - zarówno tych zakrytych jak i odkrytych!
  • Jeśli ktoś się pomyli łapiąc za totem, czyli myślał że ma pojedynek, ale tak naprawdę go nie miał, "wciąga" wszystkie odsłonięte karty wszystkich graczy! Więc uwaga na podobne, ale nie identyczne symbole!
  • Jeśli kilka osób na raz trzyma totem, wygrał ten, kto ma najwięcej palców na totemie, jeśli tutaj jest też remis, wygrywa osoba, która ma rękę najniżej na totemie.

Specjalne karty:

  • szare strzałki skierowane do środka - jak tylko ta karta zostanie położona, wszyscy na raz mają złapać za totem! Kto wygra, ten kładzie swoje odsłonięte karty pod totem - zgarnia je pierwsza osoba "wciągająca" karty z dowolnego powodu (pomyłki lub przegranego pojedynku)
  • szare strzałki skierowane na zewnątrz - pojawienie się tej karty oznacza, że wszyscy gracze na "trzy, cztery" odsłaniają po jednej nowej karcie i reagują zgodnie z tym, co się dzieje. Tutaj może być sytuacja, że nagle 3 lub więcej osób ma pojedynek!
  • kolorowe strzałki skierowane do wewnątrz oznaczają że od tego momentu znaczenie mają kolory figur a nie ich kształty! Karta ta działa do pierwszego pojedynku lub do momentu zakrycia jej przez inną kartę.
    Gra się na prawdę świetnie, dużo emocji - trzeba uważać na palce!!!
    Buziaki dla wszystkich, którzy w czwartek uczestniczyli w rozgrywce :)


    ***Ach no i tekst Ani dzisiaj kiedy zobaczyła zabandażowaną nogę Dysi
    - A ty co? przegrałaś wczoraj???
    Oświadczamy, że ofiar w ludziach nie było!!!

    środa, 4 stycznia 2012

    SI - Integracja sensoryczna

    Od Sylwestra ciągnie się za mną jakieś wstrętne choróbsko. Teraz to Julek bardziej opiekuje się mamą niż mama Julkiem :)
    Dlatego teraz mniej o wspólnych zabawach i trochę wspomnień z przeszłości... czyli o tym, jak dwie litery w karcie zaleceń zmieniły nasze życie.

    Kiedy błąkaliśmy się z Juliankiem od jednego ośrodka rehabilitacyjnego do drugiego trafiliśmy w końcu do INTERMEDICUSA w Łodzi przy ulicy Kraszewskiego. Dopiero tutaj otworzyły mi się oczy. Julek został w końcu objęty profesjonalną opieką. Oprócz ćwiczeń ruchowych NDT Bobath i Vojty mieliśmy masaż Shantala i kinezjologię (więcej napiszę w innych postach).
    Kolejnym zaleceniem w naszej karcie było – SI czyli integracja sensoryczna – zajęcia dla maluchów odbywały się w pięknie urządzonej sali doświadczania świata. Pomieszczenie bez okien, wypełnione przyciemnionym światłem o zmiennej barwie, lampy UV, mnóstwo elementów fluorescencyjnych, ściana dotykowa, tuba z wodą, bąbelkami i rybkami, akwarium ultrafioletowe, gwieździste niebo, światłowody...ach długo bym musiała jeszcze wymieniać. Zajęcia,  na które chodziliśmy prowadziły dwie przecudowne rehabilitantki pani Kasia (której do końca życia będziemy wdzięczni za to, ile zrobiła dla naszego bąbla) i pani Ewelina. Inne zdjęcia tutaj




    Dlaczego SI?
    Zauważyłam, że Julek przejawiał różne „dziwne” zachowania, które mogły świadczyć o zaburzeniach integracji sensorycznej. Objawy mogłabym opisać najprościej jako nadwrażliwość na jedne i podwrażliwość na inne bodźce. Julek miał wyjątkową wrażliwość na nowe materiały, których dotykał, nie był w stanie np. dotknąć trawy na dworze gołą stopą lub rączką. Nie lubił też niczego, co było miłe w dotyku – a więc wszystkich zabawek z przyjemnych mięciutkich materiałów. Za to wszystko, co twarde, szorstkie i w wypustkami było ok. Był bardzo wrażliwy na niektóre dźwięki – szum fal nad morzem, głos niektórych osób. Na inne dźwięki jakby nie reagował. Nie bawił się zabawkami samodzielnie, nie wyciągał po nie rączek a jeśli już czymś się bawił wykonywał jeden ruch – przesuwał szybko rączką na zmianę w prawo i lewo. Nigdy też nie pozwalał wsadzić się do huśtawki, wyginał się, płakał.
    Na początku zastosowaliśmy technikę Wilbarger&Wilbarger -  odwrażliwianie szczotką chirurgiczną oraz metodę docisków stawowych. Szczotkowanie rąk odbywa się od barków do dłoni, nóg – od bioderek do stóp, pleców – od karku do bioder. Następnie dociski stawowe – głowa, barki, łokcie, nadgarstki, stawy palców dłoni, biodro, kolano, kostka (staw skokowy) taką sesję powtarza się co dwie godziny codziennie przez trzy tygodnie. Metodę musi zalecić i pokazać rehabilitant lub terapeuta SI – nie wolno stosować jej na własną rękę, bo tylko można zaszkodzić!


    szczotka chirurgiczna
    Ponieważ zajęcia na sali doświadczania świata przynosiły bardzo dobre wyniki, zaczęliśmy szukać ośrodka integracji sensorycznej – niestety nie trafiliśmy najlepiej. Pani, po przeprowadzeniu diagnozy (za którą zapłaciliśmy szokującą cenę) powiedziała, że nie potrafi pomóc Julkowi i pierwszy raz widzi taki przypadek (Cóż chyba niewiele w życiu widziała).
    Odniosłam wrażenie, że "specjaliści" SI najlepiej radzą sobie z diagnozą i terapią starszych dzieci, u których na pierwszy rzut oka widać, co jest nie tak.
    Zaczęłam dużo czytać o integracji sensorycznej i stymulacji wielozmysłowej i to, co mogłam organizowałam sama w domu. Nie można pozwolić, by takie problemy utrwaliły się i pogłębiły, powodując poważne problemy w nauce przedszkolnej i szkolnej.

    Twórcą metody Integracji Sensorycznej jest dr A. Jean Ayres. Do Polski metoda SI trafiła w 1993 roku a jej rozpowszechnieniem zajęła się jedna z pierwszych współpracownic dr A. Jean Ayres - Violet F. Maas.
    A. Jean Ayers
    Violet F. Maas









    Proces integracji sensorycznej zaczyna się od pierwszych tygodni życia płodowego i najintensywniej przebiega do końca wieku przedszkolnego. Z rozwojem integracji sensorycznej wiąże się całokształt funkcjonowania człowieka. Teoria integracji sensorycznej mówi, że od właściwego funkcjonowania wszystkich zmysłów, zależy prawidłowa praca mózgu, który otrzymuje z nich informacje, interpretuje, integruje je ze sobą i odpowiada właściwą reakcją. Podstawowe znaczenie dla rozwoju integracji zmysłowej ma funkcjonowanie trzech układów odbierających i analizujących informacje związane z ciałem, są to - układ przedsionkowy, układ proprioceptywny, układ dotykowy.
    Zmysł dotyku - komórki znajdujące się w skórze przekazują informacje dotyczące każdego dotyku, bólu, temperatury oraz nacisku. Dotyk umożliwia nam znalezienie przedmiotów w domu nawet przy braku oświetlenia. Ma też ogromne znaczenie w sytuacjach niebezpiecznych – nasza ręka cofa się po dotknięciu gorącego przedmiotu.
    Układ przedsionkowy – Struktury w uchu wewnętrznym rejestrują ruch oraz zmiany pozycji głowy. Układ przedsionkowy reaguje na ruchy ciała w przestrzeni oraz zmianę pozycji głowy. To z kolei automatycznie koordynuje ruchy oczu, głowy i ciała. Uczeń, który ma zaburzenia funkcjonowania tego układu nie jest w stanie spojrzeć na tablicę a następnie w zeszyt bez gubienia miejsca zapisywania. Zmysł ten odpowiada też za utrzymywanie napięcia mięśniowego oraz koordynacja obu stron ciała. Jest podstawą dla orientacji ciała w stosunku do otoczenia.
    Propriocepcja - Odpowiednie struktury mięśni, stawów oraz więzadeł dzięki którym mamy świadomość pozycji swojego ciała. Dzięki niej możemy wykonywać precyzyjne ruchy rąk i nóg bez ciągłego patrzenia na nie. Możemy pisać na klawiaturze czy zapinać guziki bez kontroli wzroku, możemy też zejść płynnie z krawężnika nie przewracając się. Propriocepcja umożliwia precyzyjną manipulację różnymi przedmiotami. W literaturze często spotkałam się też z określeniem: czucie głębokie.
    Integracja sensoryczna nie tylko umożliwia nam odpowiednie zareagowanie na odbierane wrażenia sensoryczne ale również kieruje naszymi reakcjami na otoczenie. Wrażenia dotykowe, przedsionkowe oraz proprioceptywne są szczególnie ważne w dostarczaniu informacji dotyczących ruchów ciała i tego, w jaki sposób mogą być one wykorzystane do oddziaływania na otoczenie.

    Model poziomów SI wg Violet F.Maas (na podstawie J.Ayres).
    Poziom I:
    Rozwój percepcji wrażeń: dotykowych, proprioceptywnych, przedsionkowych, wzrokowych i słuchowych
    Poziom II:
    Planowanie ruchu. duża motoryka
    Integracja dwóch stron ciała
    Poziom III:
    Bardziej precyzyjna/różnicująca percepcja wrażeń dotykowych, wzrokowych, Planowanie-mała motoryka,
    Rozwój lateralizacji kinestetycznych i percepcji przestrzeni
    Poziom IV:
    Czytanie, pisanie, liczenie, myślenie koncepcyjne
    Schemat ciała

    U większości dzieci proces integracji sensorycznej rozwija się w sposób naturalny w wyniku typowych aktywności wieku dziecięcego. Planowanie ruchu jest naturalnym efektem tego procesu, podobnie jak umiejętność wykonywania reakcji adaptacyjnych na bodźce sensoryczne. Niestety u niektórych dzieci integracja sensoryczna nie rozwija się w wystarczającym stopniu. W takich przypadkach mogą pojawić się problemy w nauce, rozwoju lub problemy z zachowaniem.

    Objawy dysfunkcji integracji sensorycznej:
    •    Nadmierna wrażliwość na bodźce dotykowe, wzrokowe, słuchowe oraz ruch.
    Nadwrażliwość może się objawiać takimi zaburzeniami zachowania jak: rozdrażnienie, wycofywanie się w wyniku dotknięcia, unikanie określonych rodzajów ubrań lub jedzenia, rozpraszalność lub lęk podczas zwykłych zabaw ruchowych np. na placu zabaw.
    •    Zbyt mała wrażliwość/reaktywność na stymulację sensoryczną.
    W przeciwieństwie do dziecka z nadwrażliwością, dziecko ze zbyt słabą reaktywnością może poszukiwać intensywnych wrażeń sensorycznych takich jak celowe uderzanie ciałem o przedmioty lub intensywne kręcenie się wokół własnej osi. Dziecko może ignorować ból czy być nieświadome zmian pozycji ciała. Zachowania niektórych dzieci zmieniają się drastycznie od nadwrażliwości do zbyt słabej reaktywności /podwrażliwości/.
    •    Zbyt wysoki lub niski poziom aktywności ruchowej.
    Dziecko może być ciągle w ruchu lub wolno się uaktywniać i męczyć się szybko. U niektórych dzieci poziom aktywności może się zmieniać od jednego ekstremum do drugiego.
    •    Trudności z koncentracją, impulsywność
    •    Problemy z koordynacją
    Problemy te mogą dotyczyć umiejętności z zakresu dużej lub małej motoryki. Niektóre dzieci będą miały słabą równowagę, inne natomiast będą miały olbrzymie trudności z nauczeniem się nowej czynności wymagającej koordynacji ruchowej.
    •    Opóźnienie rozwoju mowy, rozwoju ruchowego oraz trudności w nauce.
    Objawy te mogą być widoczne w wieku przedszkolnym razem z innymi objawami dysfunkcji integracji sensorycznej. U niektórych dzieci w wieku szkolnym mogą występować problemy w nauce mimo normalnego poziomu inteligencji.
    •    Słaba organizacja zachowania.
    Dziecko może być impulsywne lub może łatwo się rozpraszać i okazywać brak planowania przed wykonaniem jakiegoś zadania. Niektóre dzieci mogą mieć problemy z przystosowaniem się do nowej sytuacji. Inne mogą reagować agresywnie, wycofywać się lub być sfrustrowane kiedy poniosą porażkę.
    •    Niskie poczucie własnej wartości.

    Dziecko z zaburzeniami integracji sensorycznej prezentuje więcej niż jedno z powyższych objawów. Jeśli podejrzewacie, że wasze dziecko pasuje do tego obrazu, to powinno ono być poddane badaniu przez wykwalifikowanego terapeutę integracji sensorycznej. Wyniki takiego badania wykażą, czy proces integracji sensorycznej jest zaburzony czy nie oraz przedstawi obszary, w jakich te problemy występują.
    Badanie składa się ze standaryzowanych testów oraz usystematyzowanej obserwacji reakcji dziecka na stymulację sensoryczną, obserwację postawy, równowagi, koordynacji oraz ruchów gałek ocznych. Terapeuta Integracji Sensorycznej może dodatkowo przeprowadzić obserwację swobodnej zabawy dziecka i może poprosić o informacje dotyczące dotychczasowego rozwoju dziecka oraz jego typowych zachowań. Całkowite badanie trwać może od 1,5 do 3 godzin. Po przeprowadzonym badaniu zostaniecie Państwo poinformowani o jego wynikach. (źródło:www.integracjasensoryczna.org.pl)

    Aby zapobiec późniejszym problemom naszego malucha niezwykle ważne jest odpowiednie postępowanie od pierwszych chwil spędzanych razem. Dobór zabawek, urządzenie otoczenia ale przede wszystkim jakość czasu spędzonego razem – Wasz dom może być dla dziecka lepszy niż najlepiej wyposażony gabinet integracji sensorycznej!!! Nie czekajcie aż wasz maluch pójdzie do przedszkola, nie dajcie się uspokoić słowami „wyrośnie z tego” – Ja ciągle słyszałam, że mój synek jest po prostu spokojny, grzeczny i takie tam. Gdybyśmy nie zaczęli walczyć o niego tak wcześnie nie wiem gdzie bylibyśmy teraz. Jeżeli w zachowaniu waszego dziecka coś was niepokoi - działajcie. Ten czas spędzony na wspólną zabawę i naukę zaprocentuje za kilka lat.

    Oto kilka propozycji, które mam nadzieję pomogą wam w doborze zabaw dla waszych pociech:
    (Najpierw ostrzeżenie – weźcie je na poważnie, bo wszystko trzeba wprowadzać z UMIAREM!!! Bodźce sensoryczne stanowią ogromną siłę. Mogą podnieść poziom gotowości oraz aktywności lub wręcz przeciwnie, mogą działać uspokajająco, wyciszająco. Stymulacja sensoryczna może mieć dramatyczny skutek szczególnie w przypadku małych dzieci. Dlatego przy każdej nowej aktywności należy obserwować efekt bezpośredni jak i oddalony w czasie. Nowe wrażenia sensoryczne mogą wpływać na sen, jedzenie, oddawanie moczu i stolca oraz powodować dezorganizację zachowania. Najrozsądniejszą zasadą, którą można się kierować jest to, aby nie próbować niczego, co wykracza poza zakres naturalnej zabawy)

    Dotyk i ruch są równie ważne jak wzrok i słuch. Zamiast ustawić fotelik czy bujaczek, by dziecko   mogło obserwować otoczenie weź je na ręce. Naucz się trzymać maluszka w różnych pozycjach tak, by mogło obserwować świat z różnej perspektywy. Podczas codziennych czynności, takich jak przewijanie, ubieranie, kąpanie wykonuj z maluchem dodatkowe obroty, niech te ćwiczenia będą wstępem do wspólnej gimnastyki w następnych latach. Kontakt fizyczny jest szczególnie ważny zarówno dla więzi emocjonalnej jak i dostarczania doznań sensorycznych.

    W ciągu dnia, a także w nocy układaj swojego malucha w różnych pozycjach – leżenie na pleckach, boku, czy brzuszku dostarcza małemu ciałku różnych wrażeń i pozwala poznawać świat z każdej strony. Przebywanie w różnorodnych pozycjach w trakcie snu, aktywności codziennej, zabawy, noszenia na rękach, kąpieli pomaga dziecku w odczuwaniu ruchu, siły grawitacji oraz kontroli ruchów własnego ciała.

    Masuj swoje dziecko –  oczywiście delikatnie i stopniowo. Twoja intuicja pomoże ci zaplanować taki masażyk, jeśli jednak się boisz możesz wspólnie z maluszkiem wybrać się na kurs masażu np. Shantala (postaram się opisać go dokładniej w innym poście) Taki rytuał pomoże wam wyciszyć się, poznać się lepiej a przede wszystkim będzie prawdziwą przyjemnością zarówno dla mamy jak i dziecka. My z Juleczkiem nauczyliśmy się techniki Shantala na rehabilitacji – poznane kroki przenieśliśmy również do domu i masowaliśmy się po każdej kąpieli. Połączenie ciepłej kąpieli a potem oliwki i delikatnego dotyku pomagało Julkowi w zasypianiu – dzięki temu mamusia z tatusiem cieszyli się przespanymi nocami od kiedy synuś skończył 4 miesiące :)

    Sprawdź, jaki rodzaj dotyku maluszek preferuje. Dla niektórych dzieci lekki dotyk może być irytujący. Silniejszy dotyk, ucisk ma efekt bardziej wyciszający, uspokajający. W szpitalu położna, która przydreptała do nas w nocy, gdy próbowałam uspokoić Julka poradziła mi, żebym delikatnie klepała go po pleckach lub pampersie w rytm bicia serca – pomogło! Od tej pory zawsze go tak uspokajam nawet teraz kiedy jest takim „dorosłym” chłopakiem :P Lekki, łaskoczący rodzaj dotyku prowokuje reakcje obronne u niektórych dzieci a przez niektóre może być lubiany. W obrębie dłoni, twarzy oraz stóp znajduje się największa ilość receptorów czuciowych i dlatego te części ciała najlepiej rozróżniają kształt, rozmiar, fakturę oraz temperaturę. Okolice te są też zazwyczaj najbardziej wrażliwe. Z tego powodu lekki dotyk może wywoływać szczególną irytację. Na przykład dziecko może lubić głaskanie pleców a nie tolerować mycia twarzy.

    Obserwuj dokładnie swoje dziecko, odnoś się do niego z szacunkiem i delikatnością. Nigdy nie podchodź gwałtownie do łóżeczka. Mów do maluszka o tym, co się za chwilę stanie np. teraz mama wyjmie cię z łóżeczka... zmienimy pieluszkę... Może dziecko nie rozumie znaczenia każdego ze słów, ale doskonale rozumie twój nastrój i ton głosu, to po nim poznaje – że nie ma się czego bać :)

    Dzieci często same próbują dostarczać sobie takiej stymulacji sensorycznej, jakiej potrzebuje ich układ nerwowy. Dlatego, kiedy zauważysz, że twoje dziecko domaga się pewnych bodźców ruchowych, dotykowych, dźwiękowych, zapachowych, wzrokowych, ucisku czy wibracji dostarcz mu je w codziennej zabawie.silny, mocny, zdecydowany dotyk – turlanie po różnym podłożu (dywan, materac, kołdrę), zawijanie naleśnika – owijamy malucha w kocyk, mały dywanik i rozwijamy, przeciąganie liny, przykrywanie „ciężkimi” materiałami np. kocykiem, kołdrą – w gabinecie integracji sensorycznej widziałam takie duże kocyki, w które wszyte były kieszenie z pestkami wiśni. Dzieciaki lubiły się pod nie chować ale też dotykać i odgadywać, co jest w środku.
    Jeśli chodzi o wibracje na rynku jest wiele zabawek z taką funkcją – od maskotek wibrujących po pociągnięciu za sznurek po wielkie „uciekające”, skaczące kule – my wyposażyliśmy się w dwa masażery – jeden z nich to zwykły masażer do karku z podczerwienią a drugi ładniejszy w kształcie biedronki :)



    Można zaoferować maluchowi „suchą kąpiel” Jeśli macie trochę wolego miejsca możecie zorganizować dziecku prawdziwy figloraj – dmuchany basenik wypełniony piłeczkami – ciało malucha otoczone setkami piłeczek, które masują całe ciało – to jest to!
    Kiedy malec zaczyna raczkować budujcie w domu różne tory przeszkód – użyjcie do tego poduszek, koców, piankowych mat, wałków, materacy – niech szkrab uczy się poruszania na różnym podłożu, niech kombinuje, jak pokonać zbliżającą się przeszkodę.

    Dostarczajcie okazji do różnego rodzaju ruchu, nie tylko w przód i w tył lecz także na boki i dookoła. Niech malec ma okazję pobujać się na huśtawce, hamaku, koniku. W Ikei można kupić świetną okrągłą platformę, na której dziecko może bujać się we wszystkich kierunkach, a do tego jeszcze kręcić się wokół własnej osi.
    Do tego jeszcze zawody na korytarzu, czyli ciągnięcie na kocyku – maluch może siedzieć, leżeć na brzuchu lub na plecach. Dwie dorosłe osoby mogą też pobujać brzdąca w takim kocyku – ruch może odbywać się na boki, w przód i w tył oraz dookoła – trzeba uważać, żeby nie przestraszyć maluszka i nie zrazić go do takich działań :) Do tego można jeszcze dodać jeżdżenie na dużej deskorolce – maluch układa się na niej na plecach lub brzuchu. Na początku my kierujemy tym „pojazdem” później dziecko będzie mogło robić to samodzielnie.

    Zamiast kupowania „wisiadeł” nad łóżeczko, sami wykonajcie różne ciekawe wiszące modele (nigdy nie wieszajcie ich nad głową dziecka, sprawdźcie wytrzymałość i upewnijcie się, że są poza zasięgiem małych rączek) Niech inspiracją będą niezwykle proste ale estetyczne i piękne modele Montessoriańskie dla niemowląt.
    Takie cudeńka pobudzają zmysł wzroku a także kształtują wrażliwość estetyczną naszych pociech.

    Również pierwsze zabawki możemy wykonać samodzielnie. Przeróżne pudła sensoryczne, zawierające bezpieczne przedmioty o różnorodnej fakturze i kształcie. Butelki plastikowe wypełnione różnymi materiałami – nie tylko pięknie i ciekawie wyglądają ale jeszcze wydają dźwięki!!!

    Pozwólcie małym rączkom dotykać różnych rzeczy dostępnych w domu – niech brzdąc pobawi się w misce wypełnionej kaszą manną, innym razem grochem a jeszcze innym wodą z krochmalem – Świat jest taki ciekawy – podłogę w kuchni naprawdę można od czasu do czasu poświęcić :))) Jeżeli wszechstronny rozwój naszego dziecka kosztuje od czasu do czasu mega bałaganem to jest to naprawdę niewielka cena :) Więcej na ten temat w poście: Cała MASA zabawy.

    Pamiętajcie, by zawsze podążać za aktywnością dziecka. Nigdy nie kontynuujcie zabawy, która nie sprawia maluchowi przyjemności. Odłóżcie takie zadanie na później, może za kilka miesięcy brzdąc będzie na nie gotowy.

    Jeśli zachowanie waszego dziecka wzbudza wasz niepokój nie eksperymentujcie, poszukajcie specjalisty – nie bójcie się! Wizyta u rehabilitanta, psychologa, neurologa nie świadczy o tym, że przesadzacie, ale o tym, że troszczycie się o rozwój własnego dziecka. Szukajcie odpowiedzi na nurtujące was pytania zanim będzie za późno.

    Trzymam kciuki za wasze zmagania.
    Mam nadzieję, że większość naszych trudności jest już za nami :)

    Jeśli zainteresował was temat integracji sensorycznej polecam książki:
    Maria Borkowska, Kinga Wagh integracja sensoryczna na co dzień
    Violet F. Maas uczenie się przez zmysły
    Andrea Erkert Zabawy rozwijające zmysły