Dzisiaj pierwszy dzień w szkole, przedszkolu... Jednak wiele z Was moje drogie spędza dni z dzieckiem w domu. Jedne tak chcą, inne po prostu muszą.
Dni mijają szybko, zwykle wyglądają tak samo... wkrada się nuda, poczucie niespełnienia, frustracja i mnóstwo innych odczuć, które wcześniej nie kojarzyły się z macierzyństwem.
Nigdy wcześniej nie myślałam o edukacji domowej, wystarczy mi, że to moja praca, od której wypadałoby kiedyś odpocząć....a jednak.
homeschooling czyli nauczanie domowe jest popularne w wielu innych krajach i mam wrażenie, że coraz bardziej w Polsce. Jestem jak najbardziej za!!! Domowe nauczanie pozwala rodzicowi i dziecku na bardzo świadome podążanie wspólną drogą.
Rodzic zyskuje ogromną satysfakcję ma poczucie wartościowego spędzania czasu z dzieckiem, poznaje dobrze swoją pociechę, rozwija jej zdolności...
dziecko ma to, co najważniejsze - czas i uwagę rodzica, bycie razem a nie obok siebie, uczy się samodzielności zdobywa wiedzę i umiejętności, których NIESTETY w szkole nie będzie miało szansy zdobyć :(
W domu mamy możliwość bardzo komfortowej pracy w ciszy, często w pojedynkę lub gdy mamy więcej dzieci w maleńkiej grupie. Jesteśmy z dzieckiem cały dzień i mamy mnóstwo czasu na zrealizowanie celów.
Może więc wrzesień to doskonały czas, by rozpocząć tą wspaniałą przygodę. Przestać narzekać na to, że "siedzę z dzieckiem w domu" i zacząć działać.
Dobrze rozpocząć od zaplanowania sobie tego, co będziecie robić - o tym w poprzednim poście
TUTAJ
Następnym krokiem jest zorganizowanie przestrzeni, w której będziemy się uczyć - o tym dzisiaj. Nie musi być to profesjonalna klasa - jeśli dziecko ma swój pokój można przekształcić go we wspaniałe miejsce do nauki, jeśli nie wystarczy kącik w dużym pokoju - stoliczek i półeczki z materiałami.
Dzisiaj opowiem Wam, jak zacząć, czego będziecie potrzebować
Krok 1
Dla mnie to tzw odgracenie - nasze dzieci mają zwykle milion zabawek, mienią się one tysiącem kolorów i zwykle są do niczego. Grają, świecą, ruszają się, śpiewają iiiiii nic z tego niestety nie wynika. Pooglądaj zdjęcia materiałów do nauki Marii Montessori - są drewniane, czasem mają naturalny kolor lub pomalowane są kolorami podstawowymi. Nie ma cekinów, elektroniki i całej tej odpustowej otoczki - są PROSTE! I o to w tym wszystkim chodzi. Im mniej bodźców niepotrzebnych tym dziecku łatwiej skupić się na tym, co ma robić.

Posegreguj zabawki dziecka - na jedną stronę odłóż te, które w niczym się nie przydadzą (wg mnie: maskotki - zbieracze kurzu, zabawki typu grający aparat, przez który nic nawet nie widać, bo ma przyklejoną naklejkę itd.) na drugą stronę odłóż to, co się przyda, czyli wszystko to, co rozwija umiejętności w tym wieku, w którym masz dziecko. Dopasowywanka podstawowych kształtów to chyba już za proste dla 5 latka? Bardzo cenne są np. zestawy figurek zwierząt, roślin - to, co zwykle ciężko zdobyć w naturze. Planując bloki tematyczne robisz do tego karty lub drukujesz gotowe z internetu i piękna pomoc gotowa. Zostaw też zabawki, które wymagają segregowania pod wzgl jakiejś cechy, nawlekanki, sortery, wagi... długo by wymieniać :P Na prawdę nie musisz zaraz wydać 1000 zł w sklepie Montessori - większość tych rzeczy można zrobić samemu - patrz zakładka Majster klepka.
Krok 2
Zabawki które oceniłaś jako użyteczne podziel na takie, które rozwijają:
sferę językową
zdolności matematyczne
kształcą zmysły - smaki, kolory, zabawki słuchowe, mają różne faktury...
dotyczą botaniki/zoologii/geografii - szeroko pojętej wiedzy o świecie
materiały plastyczne, kącik artystyczny
miejsce do ćwiczeń praktycznych (o tym więcej później)
jeśli w którejś grupie jest bardzo mało pomocy, to już wiesz, o co poprosić św Mikołaja :D
Krok 3
Materiały muszą znaleźć się tam, gdzie będą dostępne dla dziecka - najlepsze są niskie szafki z półkami, ale jeśli ich nie masz to na prawdę mogą to być np. koszyki wiklinowe ustawione jeden obok drugiego. Ważne, żeby były oznaczone i maluch wiedział co gdzie jest.
u nas tak jest z materiałami plastycznymi - mam ich na prawdę sporo i posegregowałam je w 3 dużych kartonowych pudłach z ikei. To, do czego dostęp ma Julek w kąciku to fartuszek do prac "brudnych" pędzle, kredki, farby, kolorowy i biały papier, bezpieczne nożyczki, zestaw ciasto-plasto i ciasto maty. To na prawdę wystarczy, resztę można trzymać z dala od małych rączek.
można też zorganizować biblioteczkę malucha z książkami aktualnie na topie :)
Jedną półkę przeznaczamy na temat dnia/tygodnia/miesiąca.
tutaj zdjęcia niektórych naszych półek:
Krok 4
Miejsce do pracy - stolik z krzesełkiem dostosowany do wzrostu dziecka. Ja kupiłam piękny zestaw w ikea stolik+2 krzesełka za 79zł ten stolik stoi w naszym dużym pokoju, gdzie mamy część materiałów. Drugi z serii mamut stoi w pokoju Julka.
Do tego dobrze zaopatrzyć się w matę-dywanik. Małe dzieci lubią pracować na podłodze i taki dywanik wyznacza miejsce pracy, ogranicza przestrzeń i ułatwia układanie materiałów do ćwiczeń. W sklepach Montessori takie dywaniki kosztują sporo - ja swój kupiłam w Leroy merlin i kosztował 9,90 :D
Krok 5
Co jeszcze powinno znaleźć się w wyposażeniu twojej małej klasy?
tace - kupuj w podstawowych kolorach, później dokupisz jakieś tam róże i fiolety na początek: czerwona, zielona, niebieska i żółta posłużą do segregowania kolorów.
zrobiłam też SAMA :) 3 tace drewniane - to naprawdę zajmuje pół godziny. Kupiłam płytę pilśniową i listewkę na boki - do tego piłka do drewna i klej wikol - albo zszywki (najlepszy pistolet)
do tac przyda się trochę kaszy manny lub suchego piasku do ćwiczeń grafomotorycznych :) i kreślenia liter.
koszyczki - mogą być kolorowe, wiklinowe, plastikowe - jakie chcecie byle dużo hihi. Służą do segregowania materiału, pomagają w utrzymaniu porządku, ładnie wyglądają na półeczkach.
tablica korkowa lub magnetyczna - ooo przydaje się bardzo. Na niej wieszamy organizację dnia, kalendarz, obowiązki, różne "ważności" do zapamiętania.
Pomyśl o innym wykorzystaniu tego, co już masz w domu - przykładem jest np. tacka na jajka, szczypce do cukru, lejki, sitka, gąbki, miarki kuchenne itd...
Krok 6
Można oczywiście pracować tylko z tym, co mamy w domu - książki, nasza wiedza ew. to, co kupimy.
Ale jeśli chcecie pracować pełną parą niezbędna jest drukarka - w internecie znajduje się całe mnóstwo materiałów, zwykle są zupełnie darmowe. Na raaany Julku też - trzeba dołączyć do obserwatorów bloga i np. pod tympostem napisać swój e-mail. Wyślę zaproszenie do miejsca gdzie gromadzę materiały julkowe :)
Można też samodzielnie przygotowywać materiały - ja używam najprostszych programów, bo jestem kompletnie zielona komputerowo hihi :)
kolejny stopień wtajemniczenia stanowi laminarka - proste urządzenie, które kosztuje ok 80 zł, do tego trzeba mieć folię do laminowania. Zamawiam taką cienką za 100 sztuk to koszt 20 zł i na prawdę starcza na wiele pomocy. To, co drukuję od razu laminuję -- materiały stają się sztywne i mają powłokę odporną na zabrudzenia - są poprostu Julko odporne :)))
No powiedzmy, że przebrnęłam przez zestaw startowy. Moim zdaniem to jest podstawa aktoś kto nie ma nic wspólnego z edukacją i tak może się czuć przytłoczony.
No i jeszcze Wasze częste pytanie w mailach:
Czy muszę skończyć kurs Montessori, by pracować z własnym dzieckiem?
No według mnie nie musisz. To opcja dla osób, które pracują w edukacji ewentualnie mogą sobie na to pozwolić. Kurs jest dość drogi, ale ewidentnie fantastyczny. Nie załatwi jednak za ciebie organizacji w domu, przygotowania pomocy i codziennej pracy z dzieckiem.
Ja wolałam te pieniądze przeznaczyć na materiały do wykonania pomocy, wyposażenie pokoju i książki. Czytam artykuły, gromadzę je w segregatorach, co jakiś czas skupiam się nad jednym tematem i szukam tylko konkretnych informacji.
Dodatkowo możecie wybrać się do przedszkola montessoriańskiego, pogadać z nauczycielkami, obejrzeć wyposażenie sal, pomoce dydaktyczne - to na prawdę pomaga!!!
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam tym, którzy chcą zacząć - piszcie o swoich postanowieniach i postępach - w grupie raźniej!!!
W następnej części - tablica codziennej aktywności :) i planowanie dnia :)