czwartek, 1 marca 2012

Belki Numeryczne Montessori

Dzisiaj troszkę o belkach numerycznych - Wiecie już, że bardzo lubię wszelkie pomoce dydaktyczne i równie bardzo nie lubię ich cen rynkowych. Dlatego kombinuję, jak mogę, żeby wykonać je samodzielnie w domu.
Tak wyglądają oryginalne belki:

Kosztują około 380 złotych!!!! np. TU

Jedna kantówka w sklepie kosztuje od 2 do 3 złotych w zależności od jakości. Farb nie kupowałam specjalnie, bo potrzebna jest na prawdę niewielka ilość i wystarczyły mi resztki farby po szorstkich literkach. Papier ścierny to około 1zł za sztukę. Nawet jeśli dorzucicie do tego wałek to koszt zamknie się w 50 złotych czyli zaoszczędzone 330 :D Dodam, że te farby, które wybrałam nadają się do malowania zabawek i są bezpieczne dla dzieci :D

Do wykonania belek potrzebujemy:
Kantówkę bezsęczną- 2x2 cm długości 1m.
papier ścierny, grubo i drobnoziarnisty
farbę BONDEX w kolorze czerwonym i niebieskim
taśmę malarską
wałeczek malarski i mały pędzelek
linijkę i to nie jedną! W Polsce centymetr centymetrowi nierówny - wierzcie mi :P
W optymistycznej wersji trzeba kupić 6 kantówek, bo z jednej przeciętej równiutko będziemy mieć odcinek 9 i 1, z innej 8 i 2 itd...

Wersja mniej optymistyczna głosi, że od czasu do czasu usłyszycie: "A musi być równo?"
No i już wtedy wiadomo, że kupiliśmy za mało kantówek...

Zamiast jeździć 10 razy do Castoramy proponuję od razu wyposażyć się w 10 kantówek a atmosfera w domu nie będzie napięta :PPP
W sklepie połóżcie kantówki na podłodze obok siebie i sprawdźcie, czy są równe. Niektóre wyginają się pod dziwnym kątem i nie nadają się na nasze beleczki.

Po przycięciu na odpowiednie odcinki trzeba bardzo dokładnie wyszlifować beleczki. Najpierw papierem gruboziarnistym a potem jeszcze drobniutkim, żeby maluchom żadna drzazga nie weszła w paluszka :D
Do malowania układałam belki obok siebie przy szafie, żeby się nie przesuwały. odrysowywałam linie ołówkiem - wiadomo 4 razy z każdej strony...
Potem to samo, ale już z naklejaniem taśmy malarskiej i malowaniem wałeczkiem w żółwim tempie. Taśmę odklejałam, gdy farba była jeszcze mokra, uważając, żeby się nic nie rozmazało...
Jakieś niedociągnięcia poprawiałam pędzelkiem.
Tak prezentują się gotowe beleczki.
A to niektóre zabawy z nimi.
Na początku Julek był zafascynowany przekładaniem belek z miejsca na miejsce, potem ustawiał je pod ścianą, opierał o drzwi i "jeździł" nimi po całym domu - cóż takie oto nie Montessoriańskie modyfikacje Raaany Julkowe...
Teraz już działamy z trzeba belkami, powtarzamy sobie takie określenia, jak długi, krótki. Układamy różne rzeczy przy beleczkach i liczymy je głośno. Zawsze mówiąc jakąś liczbę pokazuję Julkowi symbol graficzny i czerwone fasolki w odpowiedniej ilości. Oczywiście wszystko wplecione jest w zabawę i nie przypomina w żaden sposób "nauki" matematyki.
Porównujemy sobie długości, układamy drogi, zakręty i konstrukcje...
Na tacy układamy wybraną belkę numeryczną, układamy fasolki i pokazuję Julkowi kartonik z cyfrą. Już w planach mam zrobienie szorstkich cyfr, żeby mógł też ich dotknąć.
Do tego układamy różne przedmioty, liczymy, nazywamy....
Wybieramy guziki z 3 dziurkami...a potem nawlekamy... oczywiście dopiero się uczymy :P
Propozycje dla starszaków to układanie belek rosnąco, malejąco, porównywanie liczb, dodawanie iiiiiiiii wiele jeszcze możliwości. Do rozkładania liczb na prostsze składniki lepiej jednak mieć wersję papierową, bo wyprodukowanie kilku zestawów belek numerycznych może wpędzić w obłęd :PPP
Mierzenie długości np. mebli
4 = 3 + 1
Przeliczanie na różne sposoby....
Porównywanie liczb
Ciekawa jestem, czy kupujecie takie pomoce, czy robicie je "domowym" sposobem?

poniedziałek, 27 lutego 2012

Honey Bee Tree

Kolejna gra, którą gorąco polecam to Honey Bee Tree - oczywiście od Early Learning Center

 
Wiek graczy: 3 - 8 lat
Zawartość pudełka:
plastikowe drzewko z podstawką, 30 pszczółek, listki, ul pszczółek
Gdzie kupić:
Mother Care - Manufaktura Łódzka
Producent:
Early Learning Center
Cena:
około 60 zł  (jak zwykle wypatrzyłam promocję i gra trafiła w nasze łapki za 32zł :D)

Przebieg gry:

Przekłuwamy drzewko listkami.
Wsypujemy pszczółki.
Każdy gracz wyciąga jeden listek w taki sposób, by spadło jak najmniej pszczółek.
W trudniejszej wersji należy jeszcze przekręcić pień drzewa w kierunku następnego gracza.
Wygrywa ten, kto pod koniec gry zebrał najmniej pszczółek.

Gra nadaje się nawet dla maluszków - można z jej pomocą ćwiczyć liczenie zarówno po polsku, jak i po angielsku.

Jeśli interesuje was więcej działań z pszczółkowym tematem zajrzyjcie TUTAJ
Honey Bee Tree wyzwala wiele emocji, jest niezwykle sympatyczną grą dla całej rodzinki :D

niedziela, 26 lutego 2012

Nigdy w to nie uwierzycie - Mama wzięła się za szycie!!!

Ojjjj zabierałam się do tego jak pies do jeża...przyznaję.
Hihi, jakoś tak bez przekonania... z dużą dozą ostrożności....
No cóż lubię swoje palce, więc wizja przeszycia ich igłą skutecznie mnie odstraszała :P

Ale stało się!!! Kilka dni temu Raaany Tata przywlókł od Raaany Babci maszynę do szycia. Przyznam się szczerze, że nosiłam się z zamiarem kupienia pięknego Łucznika w tęczowe motylki, ale dziura w budżecie (całe szczęście) mnie powstrzymała :PPP
Moja nowa koleżanka - Zofia :D
Maszyna przyjechała, troszkę obserwowałyśmy się ukradkiem... tak jakoś niepewnie, nieśmiało...
W końcu odważyłam się i postawiłam ją na stole, oglądałam wszystkie dziurki, oczka, śrubki... no cóż pierwsze koty za płoty.
Wizyta Raaany Babci zmobilizowała mnie do szybkiego przeszkolenia bojowego...

"No jak to, nie wiesz? tu nawlekasz, potem przekładasz przez to oczko, potem przez te dwa a potem - widzisz? - tu jest taka sprężynka, to przewlekasz przez tą sprężynkę, przekładasz nad tym drucikiem a potem nad tym otworkiem, ale pod tym tutaj haczykiem, potem już tylko tu - i tu, przewlekasz przez oczko w igle.... i gotowe!!! teraz jeszcze masz drugą nitkę.... (...)
A ja co chwilę powtarzałam:
"To ja może sobie zapiszę... to ja może sobie zapiszę....)
od dzisiaj blog zmieni nazwę na RAAANY BABCIA !

Kiedy już się zaprzyjaźniłam z tymi okienkami, dziurkami, sprężynkami, haczykami, klapkami, kółeczkami - stwierdziłam, że zmiana koloru nici do szycia to właściwie fanaberia i nie należy jej zbytnio ulegać...

Potem już tylko trzeba było się zdecydować na to, co uszyć i z CZEGO?
Na pierwszy ogień poszły stare spodnie sztruksowe Raaany Taty :D i projekt KOT!


Odrysowałam (na lewej stronie materiału) kota z ogonem w górze - projekt wypalił dopiero za trzecim razem, bo moi drodzy: skręcenie ogonka 4 razy to nie najlepszy plan, jak na pierwsze spotkanie z ZOCHĄ - (takie to urocze imię otrzymała maszyna po paru chwilach razem...)
Na polarze narysowałam łebek - a to, co działo się potem niech już zostanie tylko w mojej pamięci, Julek zaglądał od czasu, do czasu zobaczyć co ta mama z ZOCHĄ wyczynia i komentował swoim odwiecznym: 

- A kuku! Bzzzzziiiiii!

Po uszyciu i przewróceniu na drugą stronę (co ku mojemu zdziwieniu zajęło mi prawie pół godziny) wypchałam kocura wypełnieniem wygrzebanym z jakiejś poduchy...
Potem wyższa szkoła jazdy: uszy, nosek i uśmiech - tak się rozkręciłam, że dodałam jeszcze jęzorek a do tego oczy z guzików - zszyłam głowę, wypchałam, połączyłam dwie części razem iiiii muszę Wam powiedzieć, że mój pierwszy w życiu kocur skradł moje serce.
Wisi sobie teraz na klamce, obserwuje Raaany Julkową rodzinkę i mrrrruczy, że chciałby jakąś koleżankę :P
Jak tylko wyjdę z szoku po obcowaniu z ZOCHĄ (słyszę jeszcze ten warkot :P) to na pewno coś jeszcze uszyję. Polecam Wam zrobienie dla maluchów takiej przytulanki - w żadnym markecie takiej nie znajdziecie!!!
To mój skromny zbiór materiałów :D oczywiście wciąż nie wystarczający - drogie koleżanki - jeśli macie stare ubrania z ciekawych materiałów, nie używane skrawki - oddajcie je w dobre ręce, znajdźcie im nowy, ciepły dom :DDD czekam :DDD

Jeśli jest wśród Was ktoś, kto chciałby zmierzyć się z Raaany Kotem piszcie to odrysuję wam (co nieco koślawy - ale zawsze) wzór mojego kotka psotka :DDD

sobota, 25 lutego 2012

EMPATIA czyli zupa z Azji...

Rodzice szaleją na punkcie edukacji swoich pociech - coraz nowsze zajęcia - balet, joga, szachy, karate... Maluchy spędzają cały dzień na wysokich obrotach, padają po powrocie do domu, zasypiają na talerzem i do łóżka. Szkoda, że tak mało czasu poświęcamy na sprawy wychowawcze... Nasze społeczeństwo cierpi z powodu ubogiej inteligencji emocjonalnej.

Mądrość człowieka można poznać po tym, jak traktuje innych.

Inteligencja emocjonalna: – kompetencje osobiste człowieka w rozumieniu zdolności rozpoznawania stanów emocjonalnych własnych oraz innych osób, jak też zdolności używania własnych emocji i radzenia sobie ze stanami emocjonalnymi innych osób.

Dwuczynnikowa teoria emocji - Schachter w swojej teorii twierdzi, że aby człowiek poczuł emocje, muszą być spełnione dwa warunki (właśnie: dwa czynniki powstawania emocji). Po pierwsze musi uświadomić sobie, że jest pobudzony. Po drugie musi w pewien sposób zinterpretować swoje pobudzenie. Bardzo często ludzie interpretują swoje pobudzenie zwracając uwagę na to w jakiej znajdują się sytuacji. Jakość przeżywanej emocji zależna jest więc od interpretacji a nie pobudzenia fizjologicznego, które jest niespecyficzne i podobne dla każdej emocji.

To od nas zależy, w jaki sposób maluchy będą rozumiały swój wewnętrzny świat. O ile łatwiej będzie im też rozumieć innych ludzi - zarówno tych dorosłych, jak i małych współtowarzyszy zabaw. Rozpoznawanie i nazywanie emocji, których doświadczamy jest potężnym narzędziem w rękach człowieka.

Cóż sytuacja w naszych przedszkolach przedstawia się następująco:

"Jakbyś się czuł gdyby tobie stało się coś tak smutnego?"
 - "fajnie!"
"Nie byłoby ci przykro gdyby tobie coś takiego się stało?"
- "Nie! fajnie by było."
"Przykro mi, gdy tak się zachowujesz"
- "I co z tego!"
Dodam tylko, że są to dzieci przedszkolne - boję się myśleć co będzie dalej...

Inny typ podejścia do życia przedszkolnego sprawia, że żadna zabawa nie może odbyć się bez negatywnych emocji, płaczu, obrażania się, gdy np.:
- dostanie nie ten kolor, który chciało
- zostanie wybrane jako drugie do wykonania czegoś na zajęciach
- nie zostanie zapytane, a podniosło rękę
- nie przyniosłam laptopa, a powinnam
- dzisiaj jest temat o zwierzętach, a ono chciało o kolorach
- proponuję piosenkę - krzyczy, że tej nie będzie śpiewać, bo chce tę o Mikołaju (w marcu)
- nie może stanąć jako pierwsze do wyjścia z sali (do przejścia mamy 1,5 metra...)

Wiele obserwowanych przeze mnie sytuacji dotyczy mierzenia się z przegraną, niepowodzeniem. Wystarczy np., że w grze memo dziecko zbierze jedną parę mniej niż ktoś inny. Gra, w której u jednego dziecka ukrywam coś za plecami (uczestników jest ok.15) dziecko bawi się tylko wtedy, gdy obrazek ukryty jest za jego plecami. W przypadku wybrania innego dziecka, obraża się, rzuca kartami, a nawet wychodzi z sali trzaskając drzwiami. Kiedy zapytałam owego 6 latka, jak to jest kiedy gra w coś w domu. Odpowiedział z uśmiechem od ucha do ucha:
"No jak to jak? Zawsze WYGRYWAM!!!"

Praca nauczyciela w grupie, w której większość dzieci przejawia opisane wyżej zachowania to nie lada wyzwanie.

Następne smutne obserwacje dotyczą:
- śmiania się do rozpuku, gdy ktoś się przewróci, lub komuś coś się zepsuje
- oszukiwania - ściągania - podpowiadania (aż trudno w to uwierzyć, że chodzi o przedszkolaki)
- stosowania przemocy (zwykle, gdy dzieci nie mogą sobie z czymś poradzić)
- symulowania wszelkich dolegliwości po to, by nie brać udziału w zajęciach.


Póki jest na to czas warto skupić się na rozwoju emocjonalnym dzieci równie często jak skupiamy się nad rozwojem intelektualnym. Co warto robić podczas codziennych zabaw i rozmów z dzieckiem?
- Nazywajcie emocje, których doznajecie - nawet jeśli maluch jest naprawdę malutki
"mama jest smutna" "tata jest zmęczony" "denerwuję się, ponieważ..." "boję się....." "jest mi przykro, kiedy..."
- Nazywajcie emocje, których doświadcza dziecko - maluch często jest zaskoczony, tym, czego doświadcza
"widzę, że jest ci smutno" "denerwujesz się, bo..." "cieszysz się, gdy..." "teraz jest ci przykro" "jesteś na mnie zły, bo..."
wykonaj zdjęcia swojego dziecka gdy pokazuje różne emocje - obejrzyjcie je na komputerze lub wydrukujcie - taka pomoc do malucha przemówi najlepiej :D
- Nazywaj razem z dzieckiem emocje innych osób na obrazku, w gazecie, w telewizji, postaci z bajek
- Korzystaj z gotowych pomocy dydaktycznych - rozmawiaj na temat różnych, nawet trudnych sytuacji.
- Wykorzystaj bajki pomagajki. Jeśli dziecko ma problem emocjonalny, nie mów o tym zbyt dosłownie, bo dziecko zacznie wypierać problem.  Zamiast tego opowiedz bajkę o pewnej dziewczynce/chłopcu, która miała taki sam problem. Ułóż jasne zakończenie pokazujące dziecku, jak bohaterka sobie z tym problemem poradziła. odegraj jakąś scenkę z użyciem maskotek, lalek, pozwól dziecku wcielić się w role i "przezwyciężyć" wszystko w zabawie. Są zbiory gotowych bajek-pomagajek do kupienia w księgarniach.
- Odgrywajcie scenki z pomocą zabawek. Jeśli dziecko ma kłopot z relacjami w grupie - obserwuj je bardzo uważnie. W czym tkwi problem - czy jest nieśmiałe, nie potrafi podtrzymać rozmowy a może narzuca swoje zdanie innym...
Zamiast debatować, dlaczego dziecko nie chce bawić się z rówieśnikami organizuj sytuacje, w których pokażesz jak można zacząć i kontynuować zabawę. Bawcie się pacynkami, lalkami, pluszakami - zachęć dziecko do uczestniczenia w dialogach, inicjowania rozmowy, reagowania na propozycje. Nawet jeśli maluch nie uczestniczy aktywnie w zabawie prowadź sama dialogi, używaj różnych głosów, mimiki twarzy.

Aby było wam łatwiej pracować w domu podzielę się z wami dwoma zestawami, które zrobiłam dla mojego dziecka.

1. Co powiesz, kiedy? Uczy reakcji na zaistniałą sytuację - dziecko analizuje to co widzi i słyszy (możemy dodatkowo opowiedzieć krótką historyjkę) i musi podjąć decyzję, co w takiej sytuacji należy powiedzieć, zrobić.

2. Co się mogło stać? To zbiór zdjęć ukazujących dzieci i dorosłych w różnych sytuacjach. Prezentowane są emocje negatywne i pozytywne o różnych stopniach nasilenia. Tło tym razem nie jest usunięte, bo ważny jest kontekst. Dziecko może próbować wyjaśnić, co mogło się wydarzyć, co się stało, a także przewidywać, co będzie później (np. Co trzeba zrobić, by ktoś poczuł się lepiej)



Drodzy rodzice pamiętajcie NAUKA to nie wszystko! Żaden zasób informacji nic nie da, jeśli wasze pociechy nie będą potrafiły radzić sobie w codziennych, zwykłych sytuacjach.
Nauczcie dzieci dokonywania wyborów, oceniania tego, co dobre i złe... Pokażcie różnorodność świata i pozwólcie poznać konsekwencje swoich działań.
Nie "produkujcie" kolejnego ogniwa do wyścigu szczurów - wychowajcie mądre, wrażliwe i gotowe do życia dziecko.
Człowiekowi dużo łatwiej jest żyć w świecie, który rozumie.

środa, 22 lutego 2012

LIGHT BOX - stół świet-l-ny!

Z wielką przyjemnością pokażę Wam dzisiaj prezent urodzinkowy od wujka OSY, cioci Dysi i cioci Bożenki :D
Julcio dostał piękny ręcznie wykonany przez wujka stolik świetlny.
Został zrobiony z białej płyty meblowej, pleksi mlecznej, diodek ledowych i... wujek, pomóż!
No i to wykończenie... nawet Raaany Julkowe napisy - :DDD
Stół od razu został wypróbowany i przetestowany. Oprócz tego, że wygląda bajecznie to jeszcze świeci w wielu kolorach, co daje dodatkowe super efekty. Stolik ma te same wymiary, co nasza piaskownica, więc może też być wraz z nią wykorzystany do zabaw w piasku.

Oto kilka moich pomysłów, jak taki świetny stolik wykorzystać:

1. Mieszanie kolorów -
przygotowujemy arkusze bibułki w różnych kolorach. Włączamy białe światło i nakładamy na siebie bibułki obserwując z dzieckiem, jak zmieniają się kolory. Pięknie prezentują się też wszystkie papiery transparentne.
2. Zabawa z elementami fluorescencyjnymi -
W sklepach można kupić wiele plastikowych ozdób na ścianę wykonanych z materiału, który po naświetleniu świeci w ciemnościach. (widziałam też na zajęciach śliczne gumowe kaczuszki) Układamy z dzieckiem te elementy na stoliku świetlnym, a po chwili go wyłączamy. W pokoju musi być oczywiście ciemno :D Achy i Ochy gwarantowane
3. Czarno na Białym (i kolorowym :P)
Przygotowujemy proste kształty wycięte z czarnego papieru. Mogą to być cienie wydrukowane i wycięte - Zabawa nadaje się dla bardzo małych dzieci do nazywania przedmiotów i zwierzątek - kontrastujące barwy przyciągną uwagę nawet największych leniuszków.
U nas sprawdziły się wspaniale figurki z drewnianej farmy, którą Julianek dostał od cioci Kasi i Emili. Oj Julcio dostał wieeeele super prezentów - kiedy ja będę miała czas, żeby to wszystko opisać???
4. Materiały
Do zabawy przygotowujemy różne materiały, które ułożone na stole świetlnym dają różne niesamowite efekty
5. Rysowane wierszyki
 6. Geometryczne zabawy
7. Zabawa alfabetem ruchomym

8. Zabawy przyrodnicze
- na stole świetlnym możemy oglądać różne dary natury np. liście, skały i minerały a także zdjęcia RTG !!! trzeba tylko skombinowć od wszystkich z rodziny zdjęcia RTG i zabawa gotowa, może rozbudzimy w dziecku medyczne zamiłowania :P

Jeśli chcecie poznać więcej zastosowań wanny piaskowej zajrzyjcie TUTAJ

A tu obejrzycie stolik - agat - który zmobilizował nas do kreatywnego działania :D

Urwiskowo



A to już coś dla duszy - piękne obrazy malowane piaskiem - może zainspirują Was lub wasze dzieci do malowania na swoim stoliku świetlnym :D Trochę zajęło mi zrobienie wszystkich zdjęć - ale uwierzcie mi to nie wszystko co można zdziałać z tym stolikiem!!! Jeszcze raz dziękujemy cioci i wujkowi za super prezent - jak to dobrze mieć pod ręką kogoś tak kreatywnego :D

Ponieważ Julas dostał duuużo fajnych prezentów już przygotowuję następne wpisy - cmoki!

niedziela, 19 lutego 2012

Tort Pszczółka

A oto, jak w prosty sposób sprawić radość swojemu maluszkowi, który kocha jakiś motyw. Nasz Julianek szaleje za pszczółkami, więc na urodzinki zrobiłam mu torcik pszczółkę. Impreza była podzielona na dwie części - torcik zrobiłam dwa razy. Za pierwszym razem nieco problemów miałam z lukrem plastycznym - bo robiłam coś takiego pierwszy raz w życiu... za drugim razem torcik zrobił się ekspresowo!!!

Żeby wszystko wyglądało jak należy przydadzą się Wam barwniki spożywcze. Kupiłam 8 kolorów na allegro jeden kosztuje ok. 2 zł a wystarcza na bardzo długo, więc nie jest to duży wydatek, a gwarantuje ładny efekt.

Na początku lista zakupów:
śmietana 36% (np. Łowicz) 2x500ml
dżemik jaki lubicie np. wiśniowy, lub owoce leśne
śmietan fix - sprawdźcie na odwrocie ile potrzeba na taką ilość śmietany, bo każda firma ma inne proporcje :D - ach i śmietan fixy są zwykle słodkie, nie dosładzajcie śmietany zanim nie spróbujecie!!!
dla leniuchów i zabieganych mam proponuję gotowe spody do tortów - ciemne lub jasne
jeśli macie więcej czasu możecie upiec zwykły biszkopt.

Lukier plastyczny:
800g cukru pudru
3 łyżeczki żelatyny
3 łyżeczki glukozy - znajdziecie w supermarketach w pobliżu cukru ewentualnie galaretek i dodatków do pieczenia ciast
50 ml wrzątku
barwniki pożywcze

1. Ubijamy pierwszą śmietanę, pod koniec dodajemy śmietan fix. Pierwszy spód tortu kładziemy na paterze, smarujemy połową dżemu i rozprowadzamy bitą śmietanę, przykrywamy drugą częścią biszkopta.
2. Ubijamy drugą śmietanę. Drugi biszkopt też smarujemy dżemem, ale z bitej śmietany formujemy kopiec, tak, by na środku było jej najwięcej. Na czubku układamy małe koło wycięte z 3 części biszkopta. Resztę biszkopta kruszymy i pokrywamy nim bitą śmietanę (tak jak w cieście - kopiec kreta)
Rękami delikatnie możemy jeszcze uformować tort, by był równiutki.

3. Zabieramy się za lukier plastyczny.
Na stolnicę, lub inną podkładkę wysypujemy cukier puder. Do 50 ml wrzącej wody wsypujemy 3 łyżeczki żelatyny i mieszamy do rozpuszczenia, potem dodajemy 3 łyżeczki glukozy i znów mieszamy. Robimy zagłębienie w cukrze pudrze wlewamy powoli wrzątek i energicznie mieszamy. Proponuję odsypać sobie gdzieś garść z tego cukru pudru i dosypać potem jeśli lukier będzie zbyt klejący. Jeśli cukru będzie zbyt dużo w stosunku do wody to zrobi wam się twarda klucha, z której nic już nie da się zrobić (uwierzcie mi, coś o tym wiem :PPP)
oto bardzo pomocny link - jak zrobić lukier plastyczny - filmik

Wyrabiamy lukier rękami po czym dzielimy na części:

największą część na żółte pokrycie całej pszczółki
dość dużo na czarne paski, żądło i źrenice oczu
kawałek białego lukru na oczy,
kawałek na kwiatek - dodajemy czerwony barwnik

żółty lukier rozwałkowujemy dość cienko i nakładamy na tort.
Nożem obcinamy nadmiar lukru. Czarny lukier również rozwałkowujemy, nożem kroimy równe paski i przyklejamy na naszej pszczółce.
Formujemy stożek - czyli żądło:
Z białego lukru wycinamy np. kieliszkiem do wina oczy, a z czarnego lukru małym kieliszkiem źrenice:
Z reszty lukru robimy kwiatek i inne dodatki (jakie tam sobie wymyślicie :P) buźkę można namalować barwnikiem rozpuszczonym w odrobince wody. Skrzydła wycięłam nożykiem z wafli - pszczółka gotowa!!!
Strasznie się cieszę, że podjęłam wyzwanie pszczółkowego tortu - już żadna impreza nie jest mi straszna!!!
SPRAWNOŚĆ CUKIERNIKA ZDOBYTA :P

A oto jak razem próbowaliśmy zdmuchnąć dwójkę :P

He he, jak widać po minie Julek BARDZO się starał - my również :DDD

Życzę Wam owocnej zabawy w cukierników - koniecznie pochwalcie się swoimi słodkimi wyrobami

Kochani w tym tygodniu mam przygotowane dla Was tyyyyle fantastycznych rzeczy, że aż nie wiem od czego zacząć...ach - żeby tylko doba miała 48 godzin...