razem z deszczem, ciepłym deszczem kwiaty nam przyniosła!
Materiały wiosenne są są są i jak ich dużo!na pewno odwrotnie proporcjonalnie do mojego czasu aaaaaaaaaaaaaaaa pomocyyyyyyy!!!!! Szukam pomysłu jak tu nie padać na nos.
Zosia to rasowy terminator, robocop albo co tam jeszcze niezniszczalne....
Tak szczerze Wam powiem, że zmęczona jestem potwornie... ale.....
To, jak rozwija się ta nasza królewna to ogromna niespodzianka po tylu julowych przejściach :) Oby tak dalej Zosieńko!!!
 |
| Zosia ma 8 miesięcy |
Zosia pięknie raczkuje od kiedy skończyła 6 miesiąc (na pociechę mamusi stymulując sobie obie półkule - juhuuuu) wspina się wszędzie, sama wstaje przy meblach. Reaguje świetnie na to, co do niej mówimy, gaworzy - czasem powtarza po mnie (zwłaszcza be be!) Robi tany tany, z muzyką i bez - co za różnica - moja mała tancerka :D ostatnio nauczyła się bić brawo i zaczyna robić papa. Uważnie obserwuje Julka, chce być tam gdzie on i robić dokładnie to samo. Jest bardzo wesoła, ale też baaaardzo wymagająca - kiedy da już spokój Julkowi chce być tylko przy mamie a najlepiej NA mamie :D
Praca z Julkiem teraz bardzo utrudniona - Zosia sama wstaje sobie gdzie chce - najczęściej tam, gdzie robimy coś z Julkiem i najbardziej cieszy ją wyrywanie mu kartek, zabieranie kredek, wywracanie kubka z mazakami etc.
Hihi nie mogę nawet na chwilę wyjść, bo słyszę: mamooooooo ona mi znowu zepsuła!!!! Mamoooo Zosia znowu dotyka kabelki!!! Mamooooo ona mi zabrała kanapkę!!!!
No i tak caaaały dzień :D W chwilach na głębszy oddech chcę Wam coś napisać, opublikować materiały, odpowiedzieć na maile..... no i wtedy ulubionym zajęciem Zosi jest walenie w klawiaturę!!!! ughyyyyy
Musicie wybaczyć więc chaotyczne wpisy, brak interpunkcji iiiii literówki! TAKI LAJF :D Przyjdzie czas to się poprawię!!!
Oprócz tego w naszym domku dzieje się tyle, że nie nadążam. Weekendy spędzam na kursie Montessori (to tak żeby nie zwariować), przygotowuję Milusiowe warsztaty i opracowuję trasę do Poznania :P (To tak, żeby podnieść sobie poziom adrenaliny, bo ja KLANZĘ kocham całym sercem, ale bycie po drugiej stronie pozbawiło mnie 5768 włosów). Udało mi się też spełnić marzenie, nie mogę niestety nic więcej zdradzić, ale pomoże mi ono bardzo w ustaleniu dalszej ścieżki zawodowej - łapanie 100 srok za ogon to moja specjalność. Pewnie już gdzieś smęciłam, że jestem logopedą, nauczycielką kształcenia, długo uczyłam też angielskiego, od lat kocham się w Montessori...a i uczelnia nie daje odpocząć. Szczęście mam ogromne - na mojej drodze spotykam ludzi, którzy nie tylko otwierają mi drzwi, ale i czasem "na kopach" pomagają przez nie przejść. Głupio aż z tego nie skorzystać i tak ładuję się w kolejne wyzwania, zobowiązania i spełniam marzenia, o których mi się nie śniło. Teraz czeka mnie kolejne iiiiiiiii chyba będzie wiązało się z urlopem Raaany Julkowym :( Wyzwanie wymaga czasu, poświęceń wielu, oj wielu może niektórzy z Was poczekają???
Dzisiaj wrzucam ciastomaty wiosenne, kolorowe, uśmiechnięte!
Przypomnę tylko zasadę - drukujemy, laminujemy, wyposażamy dziecię w plastelinę/ciastolinę - Dziecko uzupełnia brakujące miejsca odpowiednim kolorem, dokleja brakujące elementy :) Zasada prosta - szanuj lasy - ciastomata ma być wielokrotnego użytku!
CIASTOMATY - WIOSNA