Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój manualny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój manualny. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 lipca 2014

Nad morze!

Już niedługo wyruszamy nad morze, które kocham, uwielbiam ubóstwiam. W związku z tym powstają nowe pomoce (boję się, że nie zdążę :((( ) Julek nie może się doczekać a Zosia ma w nosie moje gorączkowe przygotowania i psoci na potęgę!

Dzisiaj, by umilić sobie czekanie zrobiliśmy kuter rybacki. Korzystając z dobroci Zosi, która zdrzemnęła się na 20 minut powstało nasze cudeńko.

Zobaczcie jak można wykorzystać puste opakowanie po twarogu i serku homogenizowanym!!!

potrzebne:
- opakowanie po twarogu i serku homogenizowanym
- bibuła, papier kolorowy
- klej do papieru
- pędzel
- dodatki - kawałeczek sznurka, siateczki


smarujemy foremkę dokładnie klejem i obklejamy bibułą, zostawiamy do dokładnego wyschnięcia


foremkę po serku wklejamy wewnątrz tej po twarogu odwróconą do góry dnem. Bok statku ozdobiliśmy czerwonym paskiem, Julek wyciął dziurkaczem okrągłe okienka.
kominy zrobiłam na początku z plasteliny, niestety bardzo spodobały się Zosi.... i ciągl ich brakowało. Zrobiłam więc nowe z rulonów kolorowego papieru.
z siateczki (odłożonej do przydasiów z jakiejś wiązanki) zrobiliśmy sieć rybacką a w niej plastelinowe rybki. Kotwica też powstała z plasteliny i o dziwo przetrwała atak Zosilli :P

a to nasza kula armatnia, główna przyczyna pisania jednego posta na milion lat!!!! Włazi wszędzie, psoci, psuje, zrzuca a my...... cieszymy się z tego ogromnie!!!!!!

piątek, 21 marca 2014

To wiosna, to wiosna wesoła wiosna....

razem z deszczem, ciepłym deszczem kwiaty nam przyniosła!

Materiały wiosenne są są są i jak ich dużo!na pewno odwrotnie proporcjonalnie do mojego czasu aaaaaaaaaaaaaaaa pomocyyyyyyy!!!!! Szukam pomysłu jak tu nie padać na nos.

Zosia to rasowy terminator, robocop albo co tam jeszcze niezniszczalne....
Tak szczerze Wam powiem, że zmęczona jestem potwornie... ale.....
To, jak rozwija się ta nasza królewna to ogromna niespodzianka po tylu julowych przejściach :) Oby tak dalej Zosieńko!!!
Zosia ma 8 miesięcy
Zosia pięknie raczkuje od kiedy skończyła 6 miesiąc (na pociechę mamusi stymulując sobie obie półkule - juhuuuu) wspina się wszędzie, sama wstaje przy meblach. Reaguje świetnie na to, co do niej mówimy, gaworzy - czasem powtarza po mnie (zwłaszcza be be!) Robi tany tany, z muzyką i bez - co za różnica - moja mała tancerka :D ostatnio nauczyła się bić brawo i zaczyna robić papa. Uważnie obserwuje Julka, chce być tam gdzie on i robić dokładnie to samo. Jest bardzo wesoła, ale też baaaardzo wymagająca - kiedy da już spokój Julkowi chce być tylko przy mamie a najlepiej NA mamie :D

Praca z Julkiem teraz bardzo utrudniona - Zosia sama wstaje sobie gdzie chce - najczęściej tam, gdzie robimy coś z Julkiem i najbardziej cieszy ją wyrywanie mu kartek, zabieranie kredek, wywracanie kubka z mazakami etc.
Hihi nie mogę nawet na chwilę wyjść, bo słyszę: mamooooooo ona mi znowu zepsuła!!!! Mamoooo Zosia znowu dotyka kabelki!!! Mamooooo ona mi zabrała kanapkę!!!!

No i tak caaaały dzień :D W chwilach na głębszy oddech chcę Wam coś napisać, opublikować materiały, odpowiedzieć na maile..... no i wtedy ulubionym zajęciem Zosi jest walenie w klawiaturę!!!! ughyyyyy
Musicie wybaczyć więc chaotyczne wpisy, brak interpunkcji iiiii literówki! TAKI LAJF :D Przyjdzie czas to się poprawię!!!

Oprócz tego w naszym domku dzieje się tyle, że nie nadążam. Weekendy spędzam na kursie Montessori (to tak żeby nie zwariować), przygotowuję Milusiowe warsztaty i opracowuję trasę do Poznania :P (To tak, żeby podnieść sobie poziom adrenaliny, bo ja KLANZĘ kocham całym sercem, ale bycie po drugiej stronie pozbawiło mnie 5768 włosów). Udało mi się też spełnić marzenie, nie mogę niestety nic więcej zdradzić, ale pomoże mi ono bardzo w ustaleniu dalszej ścieżki zawodowej - łapanie 100 srok za ogon to moja specjalność. Pewnie już gdzieś smęciłam, że jestem logopedą, nauczycielką kształcenia, długo uczyłam też angielskiego, od lat kocham się w Montessori...a i uczelnia nie daje odpocząć. Szczęście mam ogromne - na mojej drodze spotykam ludzi, którzy nie tylko otwierają mi drzwi, ale i czasem "na kopach" pomagają przez nie przejść. Głupio aż z tego nie skorzystać i tak ładuję się w kolejne wyzwania, zobowiązania i spełniam marzenia, o których mi się nie śniło. Teraz czeka mnie kolejne iiiiiiiii chyba będzie wiązało się z urlopem Raaany Julkowym :( Wyzwanie wymaga czasu, poświęceń wielu, oj wielu może niektórzy z Was poczekają???

Dzisiaj wrzucam ciastomaty wiosenne, kolorowe, uśmiechnięte!
Przypomnę tylko zasadę - drukujemy, laminujemy, wyposażamy dziecię w plastelinę/ciastolinę - Dziecko uzupełnia brakujące miejsca odpowiednim kolorem, dokleja brakujące elementy :) Zasada prosta - szanuj lasy - ciastomata ma być wielokrotnego użytku!


do pobrania tu:

CIASTOMATY - WIOSNA

środa, 27 listopada 2013

Mąkolina.

Jeśli chodzi o zabawy sensoryczne mam lekkiego bzika.
Lubimy, eksperymentujemy, macamy, odciskamy, kroimy, lepimy...

Pokażę Wam jak można w 5 minut wyczarować fajną masę plastyczną.
Potrzebujemy tylko mąki zwykłej tortowej i oliwki dla dzieci, oliwki do masażu, ewentualnie zwykłego oleju :)


Trzeba to tylko umieścić w jakiejś tacy z wyższymi brzegami, żeby mąkolina nie była na całej podłodze.
Do mąki powoli dolewamy oliwki i zagniatamy, by uzyskać fajną konsystencję.
Masa zachowuje się jak mokry piasek ale jest zdecydowanie milsza w dotyku - mięciutka i leciutka.

Ładnie odbijają się w niej wzory, można z niej zbudować zamek, zrobić babki...
Po dodaniu barwników spożywczych mąkolina może mieć tęczowe kolory...ale my lubimy tą naturalną.

Jeśli w domu brak ciastoliny i plasteliny zróbcie sobie mąkolinę!!! Jej zaletą jest to, że nie wysycha nawet na powietrzu a w pojemniku można ją bardzo długo przechowywać. Do tego dzięki oliwce dla dzieci ma bardzo ładny zapach :)
Taka to odrobina plaży w obliczu nadciągającej zimy:)))))

A tutaj przeczytacie o tym, jak zrobić domową ciastolinę: http://www.raaanyjulek.blogspot.com/2013/02/jak-to-julek-pragna-aliny.html

Miłej zabawy!

środa, 16 października 2013

Jabłka - paczka przedszkolaczka

U nas znów szaleją jakieś wirusy :( bardzo ale to bardzo nie lubimy. Krzyżują nam plany, trzymają w domu :( opóźniają dodawanie nowości...

Paczuszka czeka gotowa już od jakiegoś czasu, czekała tylko na cyknięcie zdjęć.
Temat jabłek okazał się szeroki jak rzeka dlatego paczka przedszkolaczka podzielona jest na dwie częściI - uczę się i II - ćwiczę

Muszę Wam powiedzieć, że uwielbiam robić te pomoce i karty  - a od kiedy wujek Osa przeszkolił mnie trochę komputerowo to zaczynam śmigać :))) od dawna marzyło mi się robienie bardziej profesjonalnych pomocy.

Oto jak bawiliśmy się z przygotowanymi materiałami :)
liczymy
łączymy samogłoski
liczymy pestki
poznajemy kolory
rozpoznajemy cyfry - liczymy kropki
plakaciki można rozciąć i zrobić dopasowywankę
pisanie po śladzie oczywiście dla starszaków, my na razie sobie odpuszczamy
zapisujemy skojarzenia - poszerzamy słownictwo
rysowanie oburącz - na początek paluszkami
potem można spróbować kredkami
jabłko w kulturze i literaturze - dopasowywanka
ćwiczenia ze szczypcami
wałkujemy, wycinamy i ozdabiamy
używamy dziurkacza ozdobnego
historia jabłka
liczenie pestek  jabłka

ufff to oczywiście nie wszystko :) zapraszamy do ćwiczeń :D



obrazki, z których korzystałam to bezpłatne cliparty tu: http://www.mycutegraphics.com/
A taki piękny sad udało nam się stworzyć dla naszego jeża:
ale to już całkiem inna historia :)

sobota, 5 października 2013

Co ma drzewo do ziemniaka?

nieco więcej niż piernik do wiatraka :D

Dzisiaj w świetnym humorze i po bardzo udanym dniu prezentujemy Wam nasze odbijanki w stylu wolnym...

Ziemniaczek ciachnięty na pół a w nim wydrążone przez mamę "żyłki" i już ziemniak staje się liściem i smyra leciutko Julkową wyobraźnię...
i za chwilkę mieszamy farby, rozmawiamy o kolorach, które są ciepłe, które zimne...
wybieramy te, których teraz najwięcej za oknem...ciapiemy, smarujemy, brudzimy się - bo lubimy :)))
Najpierw drzewo - bo mama taka chce być porządna...a Julek ma swoje pomysły
(o! wiele lepsze od mamowych) i już pac pac pac liście tworzą piękną mozaikę - w tym jesiennym artystycznym pędzie dokładamy jeszcze odciski foremek.... o tak :D
zdecydowanie polecamy poszaleć - bo drzewo ładne, ale to tylko drzewo - a dzieło Julka jest niepowtarzalne.....