wtorek, 2 września 2014

Idziemy do zoo, zoo, zoo!!!

Witajcie po wakacjach! Wydaje mi się ostatnio, że czas dostał jakiegoś przyspieszenia...
Nie lubię tego uczucia, gdy dni przeciekają przez palce, tygodnie i miesiące mijają a mi wydaje się, że nic nie zrobiłam.

Zawsze lekarstwem jest organizacja - z dobrą organizacją okazuje się, że robimy dwa razy więcej i jakoś daje się to wszystko "upchnąć" w czasie.

Pierwszym krokiem organizacji może być nasz kalendarz http://raaanyjulek.blogspot.com/2014/08/wrzesniowo-mi.html
można też zabrać się za organizację przestrzeni http://raaanyjulek.blogspot.com/2013/06/cwiczenia-praktyczne-dla-rodzicow-d.html
i zaplanować naukę domową http://raaanyjulek.blogspot.com/2013/04/jak-planowac-nauke-domowa.html

jeśli nie masz czasu na to, by przygotowywać materiały, nie masz drukarki, laminatora itp nie popadaj w czarnowidztwo, prooooszę.
Dla dziecka najważniejszy jest twój czas, twoja uwaga a nie tony papieru. Wystarczy, że zaplanujesz czas, który spędzicie razem - przeczytacie książkę, narysujecie coś, upieczecie ciasto.

Dzisiaj chciałabym dodać Wam nową Milusiową opowieść. Pamiętacie jeszcze te pierwsze?
Tutaj link do opowieści, które pojawiły się już na blogu:

http://raaanyjulek.blogspot.com/search/label/Milusiowe%20opowie%C5%9Bci

Z okazji warsztatów KLANZY http://www.klanza.poznan.pl/, które będę miała przyjemność prowadzić już drugi raz powstały inne opowieści, których raaany czytacze jeszcze nie znają.
Nie mogę już doczekać się spotkania w Poznaniu!
Jutro ruszają zapisy na kolejne warsztaty, nie przegapcie!

http://www.klanza.poznan.pl/oferta-szkoleniowa-dla-uczestnikow-indywidualnych/

Milusiowe warsztaty są 18 października

A teraz ruszamy - nowa opowieść jest o ZOO. Wasze dzieci na pewno były odwiedzić różne zwierzęta w wakacje, jeśli nie możecie to jeszcze nadrobić.

Inspiracją dla tej opowieści była piosenka, którą Julianek poznał w przedszkolu. Za każdym razem, po powrocie z przedszkola nucił "idziemy do zoo, zoo, zoo... idziemy do zoooooooooooooo!"
obejrzyjcie sobie, UWAGA WPADA W UCHO - gorąco polecam Dziecięce Przeboje!

https://www.youtube.com/watch?v=rXz-hKkUvoM

Na potrzeby Milusiowych zmieniłam tekst, by szybciej się śpiewało, ale zostawiłam melodię.
Dołożyłam zwierzątek, by wszystkich było oczywiście 10! i tak mamy 10 zwrotek -

moja wersja małpek wygląda tak:

"w pierwszej klatce małpy skaczą hop hop hop,
kiedy dzieci w zoo zobaczą hop hop hop!"

refren można pominąć lub wplatać w nieco krótszej wersji:

"idziemy do zoo, zoo, zoo
idziemy do zoo, zoo, zoo
idziemy do ZOO!"

Pamiętacie przecież, że ideą milusiowych jest rozwijanie mowy, słownictwa biernego i czynnego ale również orientacji przestrzennej, porównywanie, nazywanie kolorów, emocji i liczenie.

W nowej opowieści występuje:

małpka
słoń

papuga
lew
hipopotam
żyrafa
wąż
hiena
zebra
krokodyl

wszystkie obrazki rysuję sama w programie graficznym, zwykle siedzimy z Julem w internecie, oglądamy masę obrazków i wybieramy takie, które najbardziej mu się podobają. Potem mama uczy się takie rysować. Może kiedyś nabiorę wprawy na tyle, żeby rysować z głowy :) Nie jestem grafikiem komputerowych ani nie mam nic wspólnego informatyką dlatego mam nadzieję, że zrozumienie ten dość dziwny proces twórczo-odtwórczy. :P

Dla kogo nadają się Milusiowe? Dla dzieci od 1 roku życia (wcześniej oczywiście również można pokazywać obrazki!) Ale około 1 roku życia po dłuuugich tłumaczeniach dziecko zaczyna bardziej współpracować a przede wszystkim uczy się nie gnieść obrazków.

roczna Zosia
Każde zwierzę oczywiście daje okazję do nazywania kolorów.


Rozwijamy bierną mowę dziecka przez nazwanie wszystkich zwierząt, śpiewanie piosenki. Następnie prosimy malucha, żeby przyczepiło na tablicę zwierzę, które wymienimy:
gdzie jest zebra? Daj mi zebrę, przyklej tu.
nawet zajączek wpadł na śpiewanie
i tak dalej z wszystkimi zwierzętami.
Dla najmniejszych dzieci wybieramy np. 3 zwierzęta na jedną sesję - następnie 3 inne. Maluchy mają krótki czas skupienia uwagi, przy 10 zwierzątkach na raz mogą się po prostu nudzić.


Kolejny etap to zachęcenie dziecka do przyczepiania zwierząt podczas śpiewania piosenki (możecie też recytować)

dziecko samo wybiera zwierzątko, z rozłożonych przed tablicą. Warto zmieniać kolejność zwrotek.

Mowę czynną wspieramy przez wyrażenia dźwiękonaśladowcze, które zamieściłam w całym tekście:
hop hop hop, tru tu tuu, chlup, chlup, kłap kłap, chlap chlap, gadu gadu du, mniam mniam, tup tup, siup siup, hi hi hi, łaaa łaaa łaaaa, sssss ssss ssss,

do tego możemy dołączyć gesty lu b ruch całego ciała!



Ostatnim etapem jest nazywanie przez dziecko zwierząt, pytamy: Co to jest? później układamy wyrażenia, zdania, zachęcamy malucha do opisania zwierząt.

Możemy również porównywać wielkości. Które zwierzę jest większe hipopotam czy papuga? Które zwierzę jest wyższe zebra, czy żyrafa.

Do tego możemy dołączyć liczenie od 1 do 10 i od 10 do 1, naukę liczebników porządkowych (którym zwierzątkiem w kolejce jest żyrafa? - jest druga/trzecia/dziesiąta)

Możemy również ćwiczyć pamięć - umieszczamy wybraną liczbę zwierząt na tablicy, prosimy dziecko, by zamknęło oczy i zamieniamy 2 zwierzątka miejscami.
Inna zabawa - zabieramy jakieś zwierzę z tablicy. Pytamy dziecko, kogo brakuje. Albo dokładamy jakieś zwierzę i pytamy o to, kto dołączył.

Wersji zabaw jest tyle, ile podyktuje Wasza wyobraźnia!!!!
Zapraszam do Milusiowego sklepiku www.milusiowo.pl. Plik PDF wysłany na Twojego maila to tylko 5zł - otrzymujesz tekst i obrazki do wydrukowania.

idziemy do zoo????

5 komentarzy:

  1. Bardzo rozwojowe zajęcie dla dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak rozwiązujecie "problem" dziecięcych gości tnz czy dzieci które was odwiedzają nie robią totalnego chaosu na półkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, pewnie, że robią. Moje dzieci też czasem robią. Dla nas to okazja do reorganizacji, posprzątania. Pomoce to nie eksponaty :P Trzeba pilnować tylko by nic nie zostało zniszczone/zjedzone. Ostatnio mieliśmy właśnie małe tornado, ale jestem przyzwyczajona. Często jednak jest tak, że mali goście chcą się dowiedzieć, co to takiego? i razem układamy różową wieżę

      Usuń
  3. Sama drukujesz? Myślałaś o bardziej hurtowej sprzedaży? Jak coś offset (druk) jest najtańszy. A gra wygląda świetnie! Aż chyba sama z moją siostrzenicą wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, ja drukuję sama, zamówienia są zwykle na same pdf-y a każdy drukuje sobie sam. Moja domowa manufaktura nie ogarnęłaby chyba hurtowych zamówień :P Pozostaniemy chyba na razie przy małej skali, gdyby miało się coś większego wydarzyć w przyszłości może ktoś mnie jednak uwolni od drukowania :P

      Usuń